Dworzec Historii dla zwiedzających ul. Daszyńskiego 2 Bogatynia 59-920

tel: 510 275 707 bractwo-bogatynia@gazeta.pl

baner góra

Na Wspólnych Drogach 06.10.2018

NASZE SOBOTNIE SPOTKANIE

6 października 2018 roku spotkaliśmy się kolejny raz  „Na wspólnych drogach”,  które zaczęło się od nabożeństwa ekumenicznego w kościele pod wezwaniem Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Nabożeństwo prowadzili proboszcz parafii, i dziekan w jednej osobie, ks. Ryszard Trzósło oraz ks. Cezary Królewicz proboszcz  Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Zawsze z wielkim zainteresowaniem słucham  księdza Królewicza. Osobiście czuję w jego słowach coś na miarę ponadczasowego przekazu. Te nabożeństwa ekumeniczne trwają już spory czas. Spotykamy się naprzemiennie raz w naszym  kościele parafialnym, a raz w przycmentarnej kaplicy ewangelickiej, która została podniesiona do rangi kościoła parafialnego i jak przypomniał ksiądz Królewicz, jest teraz kościołem pod wezwaniem Zmartwychwstania Pańskiego. Zawsze robi na mnie ogromne wrażenie  modlitwa „Ojcze Nasz”, tym razem odmawiana równocześnie po polsku i niemiecku. Jest w tych słowach coś wielkiego, coś co łączy nas i gości zza Nysy. Ksiądz dziekan Ryszard Trzósło kończąc nabożeństwo ekumeniczne jeszcze raz życzy nam nieustępliwości w troskach o historię regionu. Po wyjściu z kościoła wszyscy spotykamy się w salach wystawienniczych Bractwa Ziemi Bogatyńskiej. Goście oglądają nową wystawę oraz słynne nie tylko w Bogatyni słomiane obrazy Mariana Lorka. Wychodzimy. Przed nami ostatnia część sobotniego spotkania  Gościny użyczyła siedziba stowarzyszeń bogatyńskich w dawnym „Bolerze”. Chwila zamieszania, siadamy i prezes Bractwa pani Urszula Sosnowska w kilku słowach otwiera zebranie. Po niej głos zabierają wiceburmistrzowie. Monika Oleksak i Konrad Wysocki. Przyjeżdża burmistrz Andrzej Grzmielewicz. Przepraszając za chwilę spóźnienia odczytuje pismo intencyjne składając je na ręce pani prezes Bractwa. Następnym miłym akcentem jest przypomnienie zasług Zbigniewa Szklarka wsparte pisemnymi podziękowaniami  złożonymi przez burmistrza na ręce pani Haliny Szklarek. Po części oficjalnej wracamy do meritum spotkania. Miało być ono ostatnim spotkaniem na wspólnych drogach. Cóż, czas nieubłagalnie zabiera z sobą  kolejnych uczestników. Ale… No właśnie! Ale słowa wypowiadane przez obecnych każą domniemywać, że być może spotkania będą trwały nadal. Oby tak było. I znów nad stołami krążą wspomnienia. Przypominanie starych dziejów, miejsc gdzie upływała młodość i ta tutejsza i ta odległa, która het na kresach wschodnich II RP zostawiła swoje doskonale znane miejsca. Nie sposób przy okazji nie wspomnieć, że zwycięska Polska została w 1945 roku terytorialnie okradziona przez wschodnich sojuszników. Tak, tak, drodzy czytelnicy. Polska zakończyła II wojnę światową mniejsza o ponad 1/3 swego terytorium  przedwojennego. Tego nie zrekompensowały Polsce tereny przyznane kosztem przegranych Niemców. Ale cóż. To już historia, choć warta pamiętania, jak może się zachować nieuczciwy sojusznik. A przy stołach dalej trwają rozmowy, znów wspomnienia, znów krążą zdjęcia. Krąży również bezlitosny czas, więc zbliża się pora rozstania. Goście wracają do swych domów. I tych w Bogatyni i tych za Nysą. Zostaje jedynie bractwo i zaprzyjaźnione panie z „Dolteksu”. Wspólnie bierzemy się za porządki. Dalej krążą wspomnienia przerywane salwami śmiechu gdy ktoś opowie celny dowcip.

[Wojtek Kulawski BZB]

MÓJ KOLOROWY ŚWIAT

WERNISAŻ CZESŁAWY KONANIEC

bogatyńska biblioteka 13 września 2018 roku

            Kolejny talent związany z Bractwem Ziemi Bogatyńskiej. Malarstwo farbami akrylowymi. Dla mnie te farby są idealne do tworzenia krajobrazów. Rozchodzą się gładziutko po rajzbrecie, doskonale budując nastrój. W przeciwieństwie od farb olejnych pozwalają na ogląd wręcz z nosem przyłożonym do obrazu. Oczywiście nos nie powinien być zakatarzony bo stwarza to niebezpieczeństwo niezamierzonego udziału w „wykończeniu” obrazu. Co ciekawe Czesława pewną część swych dzieł malarskich poświęca… nazwijmy to twórczości religijnej. Ktoś pewnie wydmie policzki mówiąc wręcz z pogardą: Też mi sztuka.  A jednak. Trzeba pamiętać, że obrazy sakralne są poświęcone (z drobnymi wyjątkami) jednej osobie. Wymusza to na malarzu szczególne wycyzelowanie mimiki. Ta twarz ma przemawiać do oglądającego. Zwracać uwagę na emanującą z niej dobroć, ale bardzo często i ból. Obrazy o tej tematyce nie są jedynymi w twórczości pani Czesławy Konaniec. Są pejzaże, a obok nich jest cały przegląd zainteresowań malarki. Mnie szczególnie urzekł jeden. Tryptyk, czyli obraz składający się, co jest oczywiste,
z trzech części. Tematem są koła. Co autorka chciała przez nie powiedzieć? Nie zdążyłem zapytać. Puszczę więc wodze fantazji. Głównym tematem tryptyku są koła. Niby proste i łatwe. Wziąć cyrkiel i nakreślić. Ale… Mnie te koła mówią bardzo dużo. Głównie sugerują czas. Ten miniony, dzisiejszy i wprowadzający w przyszłość.   W te koła oglądający powinien wpisać swoje minione dokonania, problemy dnia dzisiejszego i to co jest przyszłością z jej niewiadomą, kłopotami, radością, łzami czy uśmiechem. Ktoś prychnie. Ale się rozpisał. Przecież to zwykłe figury geometryczne. Tak. To prawda, ale te figury odzwierciedlają nasze bycie, obecność i przyszłość, która się po prostu toczy. Warto sobie uzmysłowić, że w dużej mierze od nas zależy jak i czym wypełnimy te koła w naszej wyobraźni.

Zapraszam więc do obejrzenia wystawy w bogatyńskiej bibliotece.

Wojtek Kulawski

 

 

GALAXIS Ryszarda Sawickiego

Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Bogatynia 22 czerwca 2018 roku godzina 17.00.

Wernisaż wystawy Ryszarda Sawickiego.

 

Otwarcie wystawy  zaszczycił Burmistrz Andrzej Grzmielewicz, który w ciepłych słowach wspomniał o wieloletniej znajomości z autorem wystawy. Burmistrz powiedział, że od wielu lat jest na bieżąco z wieloraką twórczością Ryszarda Sawickiego, a mimo to kolejne zainteresowania Ryszarda są dla burmistrza zaskoczeniem połączonym z wielkim szacunkiem. Na wernisażu jest również Zastępca Burmistrza ds. Polityki Regionalnej pani Monika Oleksak. Na koniec padają słowa dyrektora biblioteki, że wystawę uważa za otwartą. Wystawa jest przepełniona  artyzmem.
O wystawionych  eksponatach autor, Ryszard Sawicki,  mówi, że są ukoronowaniem jego wielu pasji. Opis zacznę od  najnowszej dziedziny, której Ryszard poświęcił się bez reszty. Witraże.
To twórczość nie tylko bardzo pracochłonna, ale i wymagająca nieprawdopodobnego zaangażowania przy tworzeniu kolejnych dzieł w których w mistrzowski sposób Ryszard Sawicki połączył różnobarwne szkła z tworzywem scalającym. Efekty?  Przechodzą wszelkie wyobrażenia. To trzeba zobaczyć. Stanąć przed i pozwolić by umysł począł notować piękno i precyzję. Tak to już jest
w życiu. Ktoś tworzy witraże, a inny je kradnie. Moje pełne uniesienia zauroczenie szklanymi dziełami Ryszarda nawet przez moment nie umniejsza znaczenia i wrażliwości wszystkich dotychczasowych wystawców. Powinniśmy być dumni, że nasza mała społeczność żyjąca w miejscu o którym się mówi, że diabeł mówi dobranoc zapomniana przez… A co tam. Nie będę wymieniał tych wszystkich którzy w przedziwny sposób ignorują otwarcia wszystkich wcześniejszych  i tej wystawy, ale czemu się dziwić? Wszyscy ci którzy to wydarzenie  skwitowali wzruszeniem ramion mają jeszcze szansę na rehabilitację. Wystawa trwa. I co by nie powiedzieć warto choć na chwilę stanąć przed dziełami będącymi Sztuką przez duże S. Pasją Ryszarda jest również fotografika.
Na fotogramach są ludzie, miejsca i rzeczy, które przeminęły bezpowrotnie. I w ten sposób dochodzę w opisie wernisażu do jego części trzeciej będącej zwornikiem dwóch wcześniejszych.
Czas. A dokładniej mówiąc zegary. I takie zwykłe, najprostsze, stojące w naszych mieszkaniach na szafkach i kredensach i te, które zostały stworzone przez Autora całości. Opowiadając, Ryszard zdradza swoje największe zauroczenie. Kosmos. Ten z miliardami ciał niebieskich, z nieodgadnioną głębią całego wszechświata, wielką tajemnicą istnienia i stałego tworzenia się.
Właśnie dlatego swojej wystawie Ryszard Sawicki nadał imię: GALAXIS
BZB
/ zdjęcia Franciszek Romaniak, Ryszard Sawicki, Artradio Bogatynia/
/tekst Wojciech Kulawski/

Wernisaż wystawy „Światłem słomą malowane”

BOGATYŃSKI DWORZEC HISTORII

    Wystawy przygotowywane przez Bractwo Ziemi Bogatyńskiej już na trwałe wpisały się życie kulturalne naszego miasta. BZB stara się na nich przedstawiać historię naszej małej ojczyzny. Pokazujemy również ludzi, którzy na bogatyńskiej mapie kulturalnej znaczą mocnym, stałym akcentem rzeczy i sprawy, które większości mieszkańcom umykają gdzieś obok. Szkoda, że tak trudno jest naszym sąsiadom znaleźć skromną godzinę by zajrzeć do Dworca Historii i wejść
w pokazywaną historię. Ot, choćby  taką jaka jest sednem ostatniej wystawy, przez głównego animatora Bractwa, Ryszarda Sawickiego nazwanej:

„ŚWIATŁEM SŁOMĄ MALOWANE”

Ta wystawa to swoistego rodzaju zawiadomienie, że oto zbliża się 150 rocznica istnienia parafii oraz konsekracji kościoła Pod Wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Bogatyni. Piątek 27 kwietnia 2018 roku o godzinie 16.00 rozpoczęło się  uroczyste otwarcie. Gości powitała  prezes Bractwa Ziemi Bogatyńskiej- pani Urszula Sosnowska. Po niej, kilka ciepłych słów powiedzieli przedstawiciele Urzędu Miasta i Gminy. Za wystawę podziękował ksiądz Dziekan Jan Żak, a używając podniosłych słów zaznaczył swoją obecność ksiądz Adam Szpotański. Po uroczystym przecięciu wstęgi wystawa została otwarta. Jednym z ważniejszych elementów wystawy są obrazy pana Mariana Lorka. Wszyscy się już przyzwyczailiśmy do  Jego słomianych obrazów. Można powiedzieć, że te arcydzieła w przedziwny sposób  spowszedniały mieszkańcom. A szkoda. Swoje obrazy zaprezentowali również artyści
z malarskiej grupy „Krecha”. Na koniec zostawiłem cuda… Tak, tak. Cuda tworzone przez Ryszarda Sawickiego. Witraże. To rodzaj sztuki, która ostatnimi laty przeżywa swój renesans. Ileż maestrii trzeba wprząc w swoje poczynania by z barwnych kawałków szkła stworzyć dzieła tak przemawiające do wyobraźni. Napisałem na koniec? Nic bardziej mylnego. Jedna z sal wystawienniczych Dworca Historii to wielkoformatowe fotogramy z różnych uroczystości parafii p.w. NPNMP. Zdjęcia są ponumerowane. Powinno to pomóc
w rozwiązywaniu bezimiennej historii fotograficznej. Stąd więc prośba do oglądających: Jeśli  na tych fotografiach kogoś państwo rozpoznacie,  prosimy
o zawiadomienie nas o tym. Pozwoli to nieznanej historii przywrócić pamięć
o bliskich i znajomych.
Skromne post scriptum:
W listopadzie 1918 roku Kazimierz Szpotański założył w Warszawie Fabrykę Aparatów Elektrycznych  K. Szpotański i Spółka. Zakład bardzo szybko się rozrósł i stał się największym w II RP przedsiębiorstwem produkującym aparaturę elektryczną. W roku 1938 w związku z bardzo dużym zwiększeniem zamówień zlecanych przez Centralny Okręg Przemysłowy zakład inż. Szpotańskiego został znacząco rozbudowany. Czemu o tym piszę? Bo to odzwierciedla doskonale powiedzenie: Cudze chwalicie, swego nie znacie….. Otóż potomkiem Kazimierza Szpotańskiego jest ksiądz Adam Szpotański.

 

 

 

[fot: F. Romaniak, R. Sawicki]

[tekst W. Kulawski]

 

 

150 LAT PARAFII ORAZ KONSEKRACJI KOŚCIOŁA

150 LAT PARAFII ORAZ KONSEKRACJI KOŚCIOŁA

P.W. NIEPOKALANEGO POCZĘCIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY W BOGATYNI

 

150 lat Kościoła p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP

Aby rzetelnie opisać historię parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Bogatyni nie sposób uczynić tego bez odwołania się do czasów wcześniejszych. Zalążkami prac misyjnych były kościoły lub choćby kaplice.  To z tych miejsc wyruszali misjonarze głosząc Słowo Boże. Najprawdopodobniej najstarszą świątynią była kaplica zbudowana w podzgorzeleckiej miejscowości  Jauernick w roku 967. Nie jest natomiast znany dokładnie ani czas ani miejsce budowy  pierwszego obiektu sakralnego w Bogatyni. Jedynie  Engelmann w  swojej historii sugeruje, iż była to  kaplica,  którą na podstawie przekazów słownych, autor  umieszcza w górnej Bogatyni. Powstała kaplica  w bardzo krótkim czasie przestała spełniać swoje zadania ze względu na rosnącą liczbę wiernych. Katolicka wspólnota podjęła starania wybudowania zdecydowanie większej świątyni. Po perturbacjach z ówczesnym właścicielem Bogatyni obie strony doszły do porozumienia i  około roku 1359 powstała parafia na miejscu dzisiejszego  kościoła  św. Piotra i Pawła. Pomińmy w tym artykule dalsze dzieje  tego kościoła. Bogatynia na trzysta lat staje miejscowością ewangelicką. Powrót do wiary katolickiej wiąże się nierozerwalnie z rozwojem przemysłu w Bogatyni. Ten rozwój wymagał dużej liczby wyuczonych robotników, którzy przybywali z wsi czeskich i saksońskich. Wraz z nimi powiększała się bogatyńska wspólnota katolicka. Rozpoczęto więc starania o utworzenie własnej szkoły i kaplicy. Zgoda na uruchomienie szkoły katolickiej nadeszła bardzo szybko, ale starania o zbudowanie kościoła katolickiego stale napotykały różne przeciwności. Dopiero po pięcioletnich staraniach we wrześniu  1863 roku został uroczyście  poświęcony kamień węgielny. Do końca tegoż roku ukończono wszystkie prace ziemne i zbudowano fundamenty. Następny czyli 1864 rok to budowa murów nośnych i filarów oporowych. W roku 1865 rozpoczęto budowę sklepień. 30 maja 1866 roku zostały ukończone prace przy ostatnim elemencie sklepienia kościoła. Następne dwa lata to prace związane z malowaniem i wyposażeniem kościoła.   Wreszcie nadszedł ósmy dzień listopada 1868 roku. Dzień w którym Bogatynia  doczekała się o godzinie 8 rano konsekracji kościoła. Tym samym odrodziła się pełnoprawna bogatyńska społeczność katolicka.

W następnym artykule dotyczącym Kościoła p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP w Bogatyni, postaram się przytoczyć niektóre dane o budowie, wyposażeniu kościoła oraz o losach dzwonów kościelnych.

                                                                                                                 [ BZB-Wojciech Kulawski ]

Przy opracowaniu powyższego posłużyłem się dwutomową pracą   Ks. Mieczysława Koguta pod tytułem

                                ” Historia parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Bogatyni „

 

CZĘŚĆ DRUGA.

 O CZASIE BUDOWY KOŚCIOŁA.

 

  1. Czas erygowania pierwszej parafii katolickiej w Bogatyni jest nieznany. Pierwsza informacja odnotowująca wyłącznie jej istnieniu pojawia się w roku 1359. Dopiero dwieście lat później pierwsze rachunki kościelne wskazują, że w skład tej parafii wchodziły Markocice i Jasna Góra. W XIV wieku parafia bogatyńska należała do dekanatu Żytawa. Dekanat według dzisiejszych podziałów obejmuje dziesięć parafii – kościołów. Łatwo więc sobie wyobrazić na jak wielkim obszarze działało tych dziesięć parafii.
  2. Wspominałem, że bogatyński przemysł potrzebował sporej liczby pracowników, którzy dotarli do Bogatyni z wiosek czeskich i saksońskich. Niemałe znaczenie dla bogatyńskiego katolicyzmu miał fakt, że dwaj fabrykanci, Tobias Brendler i Franciszek Ferdynand Gutz, obaj z Zatonia. Ci dwaj fabrykanci wraz ze swoimi rodzinami, byli dla katolickiej wspólnoty bogatyńskiej oraz dla kościoła wielkimi ofiarodawcami,
  3. W roku 1815 rząd saksoński wydał zgodę na odprawianie sześciu mszy rocznie w bogatyńskiej kaplicy utworzonej w budynku należącym i posadowionym na terenach stanowiących własność klasztoru w Marienthal
  4. 3 wrzesień 1863 rok. W godzinach rannych w obecności ks. Konrada Preissa, przedstawiciela klasztoru w Marienthal, profesora C.A. Schramma, architekta H.A. Stübnera oraz mistrzów murarskich Scholtza i Hartmanna nastąpiło pierwsze wytyczenie placu pod budowę nowego kościoła.
  5. Materiały na budowę kościoła ofiarowali:
  6. a) Ignacy Ressel z Raspenawy dostarczył 48710 kg wapna
  7. b) Julian Queisser ofiarował 51 kubików kamienia łamanego
  8. c) Bischof – właściciel cegielni w Bogatyni dał 66500 sztuk cegieł
  9. d) Neumann z Turoszowa 5600 sztuk, a C.A. Mönch 30000 na ściany oraz 25000 na sklepienia.
  1. e) wykonania wszystkich prac stolarskich podjął się miejscowy stolarz Bösenberg.

Również pozostałe prace a więc ślusarskie, kowalskie, dekarskie i blacharskie zostały wykonane przez wielu rzemieślników bogatyńskich oraz z okolic jako wkład w budowę kościoła.
14 września 1863 roku przywieziono z markocickiego kamieniołomu J. Queiserra bogato ozdobiony kamień węgielny. Był to blok granitowy, jak podają ówczesne źródła ważący 40 cetnarów. Jego wymiary to 1 łokiec i 20 cali długości, szerokość 1 łokieć i 15 cali, zaś wysokość to 1 łokieć i 6 cali. Na jednej ze stron kamienia został wykuty napis „Gelegt d.17 Sept. 1863”. Uroczystość położenia kamienia węgielnego miała miejsce w niedzielne przedpołudnie 17 września. Poświęcenia kamienia dokonał podczas uroczystej mszy ksiądz Konrad Preiss. Podczas pięciu lat budowy wydarzyło się raptem pięć niegroźnych wypadków.

Dzisiejsze opisanie zakończę na 8 dniu listopada 1868 kiedy to o godzinie 8 rano nastąpiła konsekracja kościoła.

Ciąg dalszy nastąpi w trzeciej części opisującej dzieje kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP.

 

Wszystkich chętnych Bractwo Ziemi Bogatyńskiej zaprasza do zwiedzania wystawy w Dworcu Historii.
Wejście  grupowe po wcześniejszym jego ustaleniu jest możliwe w innym terminie.

 

Ponieważ jesteśmy organizacją non profit prosimy wszystkich o uszanowanie wnętrza i terenu wokół, gdyż utrzymanie porządku spoczywa wyłącznie na członkach Bractwa. Szczerze mówiąc liczymy także na drobne datki składane przez zwiedzających do skarbonki ustawionej tuż przy wejściu.

 

/BZB – W. Kulawski/

GUŚLARZ – 21 KWIECIEŃ 2018 r.

Jak co roku Horni Vitkov kierowany przez Miro Balcara zorganizował dla wszystkich chętnych spotkanie na wzniesieniu nad Jasną Górą czyli na Guślarzu, a po czesku na Vyhledah. Jest ognisko, pieczone kiełbaski i doskonałe czeskie piwo. Z Bogatyni są członkowie Bractwa Ziemi Bogatyńskiej a także reprezentanci Bog-Turu oraz spora grupa osób niezorganizowanych. Jak zwykle spotkania nie zaszczycił nikt z szeroko rozumianej władzy bogatyńskiej. Cóż. Do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Na tym spotkaniu cyklicznie pojawiają się przedstawiciele Chrastavy, a także bywa heitman liberecki Martin Puta. Przyszli sporą grupą Niemcy, również Ci z rozwiązanego (ze względu na wiek członków) stowarzyszenia z Zittau. Co się zmieniło od naszej poprzedniej bytności? Na szczycie wzniesienia zostało postawione duże  zadaszenie, pomocne w przetrwaniu ewentualnego deszczu. Tym razem na szczęście pogoda była łaskawa.  Pytamy Miro Balcara skąd pieniądze na postawienie zadaszenia wraz z ławkami i wysokiego pomostu obserwacyjnego. Odpowiedź jest prosta, przynajmniej dla Czechów: Fundusze Europejskie. I tym optymistycznym akcentem, chyba kompletnie zapomnianym w Bogatyni, żegnamy się przypominając, że wstęp na Guślarza jest darmowy przez 365 dni w roku, zaś pamiętać należny o jednym. Nie śmiecić. Proszę sobie wyobrazić, że Czechom się to udaje.

…..Do zobaczenia za rok

[ BZB ]

16. 01. 2018 – Po nocnej wichurze w parku Preibischa

STAŁO SIĘ

W 1871 roku Carl August Preibisch kupił grunt tzw. „Hiszpańskiego Gospodarstwa Rolniczego” . I tak powstał park, w którym C.A. Preibisch polecił  zbudować fontannę oraz zaczęto pod nadzorem specjalistów tworzyć palmiarnię. Obok  palmiarni Preibisch  posadził sosnę Jeffreya. Ziarno ponoć przemycił osobiście aż z Ameryki. Sosna wyrosła na potężne drzewo, które w swojej ojczyźnie może poszczycić się potężnymi szyszkami i igłami w wiązkach. Po palmiarni i fontannie nie ma już śladu. Zaś od 15 stycznia 2018 roku nie ma też sosny Jeffreya. Powaliła ją wichura, która „napadła” Bogatynię. W 2010 roku przez Bogatynię przeszła potężna powódź. W jej nurtach „utonęło” wiele domów przysłupowych. Cóż, ich konsystencja budowlana nie była w najmniejszym stopniu odporna na wodę. Sposób budowy bez podpiwniczenia o ścianach będących kombinacją szalunku drewnianego wypełnionego masą tworzoną  z trzciny i gliny, domy ciepłe i stosunkowo łatwe w stawianiu, ale w starciu z masą wody skazane na klęskę. Powodzi 2010 nie oparł się również ewenement na skalę europejską czyli zwodzony most. Tak, tak. Zwodzony. Zbudowany w 1869 roku Na jego  krańcach były zamontowane systemy śrubowe pozwalające podnieść most o prawie 1,5 metra. Cóż. Woda była mocniejsza. Resztki mostu znaleziono w sporej odległości od jego macierzystego miejsca. A teraz padła sosna Jeffreya. Coraz mniej w Bogatyni jest śladów sprzed II Wojny Światowej. Z jednej strony może to i lepiej. Stara zabudowa jest bardzo trudna w utrzymaniu funkcjonalności, ale z drugiej strony… Tracimy coś niepowtarzalnego, coś co zapyziałą staroniemiecką wioskę zmieniało w prężny ośrodek przemysłowy. Ten ubytek zabytków powoduje, że powoli stajemy się jedną z tysiąca miejscowością niewiele różniącą się od całej reszty jej podobnych zabudową, latarniami i budynkami w znaczącej większości pamiętającymi siermiężną, peerelowską wielką płytę. Jedyna nadzieja, że historia choćby w okruchach gdzieś będzie tkwiła w nas na zawsze.

A jakby tak zebrać „dżefrejowe” szyszki, wydłubać nasiona i na wiosnę zakopać  w parku Preibischa? Może coś z nich wyrośnie? Oby!

[fot: F. Romaniak, R. Sawicki]                                                                                         [Wojtek Kulawski]

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017

[fot: F. Romaniak, R. Sawicki]

Wigilia – 2017

12 grudnia Bractwo Ziemi Bogatyńskiej spotkało się ze swoimi przyjaciółmi. Na Wigilii są wszyscy, którym obowiązki nie stanęły na przeszkodzie. Przyjechali nasi „wspólnicy” zza Nysy. Miłe to, że możemy polegać na  bliskich znajomych.  Są przedstawiciele Urzędu Miasta. Burmistrz Dominik Matelski, pani dyrektor MZGK oraz Przewodnicząca Rady miejskiej pani Dorota Bojakowska, chwilkę później dochodzi burmistrz pan Andrzej Grzmielewicz. Jest również ksiądz Dziekan Jan Żak. Ciepłymi słowami przywitała wszystkich obecnych pani prezes Bractwa Urszula Sosnowska. Spotkanie rozpoczęliśmy uczczeniem pamięci tych, którzy w tym roku odeszli na zawsze z naszego grona. Chwilę później rozpoczyna się występ zespołu artystycznego ze szkoły nr 1 w Bogatyni.  Przedstawienie to alegoria walki dobra ze złem okraszona świetnie dobranym podkładem muzycznym, który brzmieniem potęguje nastrój tej walki. Występ kończy się oczywiście zwycięstwem dobra. Należy żałować, że to zwycięstwo ma miejsce jedynie w treści sztuki. Cóż. W życiu codziennym częściej jednoczą się siły zła, zaś dobro budzi się później. Za swój artystyczny wysiłek młodzi artyści otrzymują gromkie brawa podkreślone  upominkami i zaproszeniem do wspólnego stołu wigilijnego. Chwilę później, Ksiądz Dziekan błogosławi opłatki, którymi dzielą się między sobą wszyscy uczestnicy. Zaś burmistrz pan Andrzej Grzmielewicz osobiście składa życzenia podkreślając ten wyjątkowy dzień skromnymi  podarkami. Rozpoczynają się wielojęzyczne rozmowy, w ruch idą aparaty fotograficzne, a w tle nastrój podbudowuje  świąteczna muzyka. Czas gna do przodu i nim się  orientujemy nadchodzi czas pożegnań. Przed naszymi gośćmi jest przecież  jeszcze podróż za Nysę.  Ot i tyle. Na zakończenie trzeba jednak podkreślić słowa Burmistrza, który w swoim wystąpieniu dostrzegł wyjątkowość naszego stowarzyszenia, które jak to wyraźnie podkreślił jest ważnym elementem bogatyńskiej społeczności dbającego  zarówno o  historię regionu, jak i wspomnienia, które przywieźli z sobą w latach tuż powojennych polscy osadnicy, zostawiając swoje rodzinne „pamiętania” het daleko na utraconych wschodnich polskich ziemiach.

[Wojciech Kulawski]

[fot R. Sawicki]

Muzeum raz jeszcze – tym razem w Goerlitz

[fot: Franciszek Romaniak]