Dworzec Historii dla zwiedzających ul. Daszyńskiego 2 Bogatynia 59-920

tel: 510 275 707 bractwo-bogatynia@gazeta.pl

Archive for Miesiąc: wrzesień 2016

Kolejna sobota na cmentarzu ewangelickim.

Kolejna sobota na cmentarzu

Tak było

A tak jest

BZB-WK

zdjęcia Franciszek Romaniak

SULIKOWSKIE DOŻYNKI

18 dzień września, a my znów w Sulikowie. Tym razem na święcie dożynkowym.

Krótko:

Poziom organizacji? Ocena maksymalna

Frekwencja? Bez zarzutu.

Porządek? Imponujący.

Przewodnikiem jest niezrównany pan Olgierd Poniżnik. Głos, strój i umiejętność zainteresowania widzów jak zwykle na najwyższym poziomie. Orkiestra gra Hymn Polski. Co ciekawe. Wszyscy bez wyjątku wiedzą jak się zachować. Milkną i stojąc, słuchają z szacunkiem kompozycji za którą przodkowie oddawali życie. Że górnolotnie? Nie. Szanowni czytelnicy. Całkiem zwyczajnie. Właśnie tak ma  wyglądać szacunek dla najważniejszej narodowej kompozycji. Milkną ostatnie dźwięki i na scenie stają   wójt Sulikowa Robert Starzyński oraz dyrektor GOKu pani Elżbieta Wąsowska-Bodo. Rozpoczyna się powitalna część dożynkowej uroczystości.  Trwa odczytywanie listy oficjalnych gości. Jestem spoza Sulikowa, więc nawet nie będę próbował przywoływania wymienianych gości. Następna część to wieńce dożynkowe. Feeria kształtów i wielkości. Ważny moment, poświęcenie wieńców aby się szczęściło rolnikom w następnym roku. Pan Olgierd Poniżnik dokłada do listy gości kilka kolejnych nazwisk i wreszcie na scenie pojawia się pierwszy zespół o jakże swojskiej nazwie „Łużyczanki”. Przez moment sytuacja staje się wręcz groźna gdy jedna z członkiń wznosi do góry sierp. Na szczęście okazuje się on jedynie rekwizytem wspierającym śpiewany tekst. Tłum przed sceną gęstnieje. Łużyczanki nie poprzestają na „sierpowej” piosence i ze sceny lecą w stronę słuchaczy następne przyśpiewki. Zaglądamy do Mariana, który króluje wśród swych słomianych dzieł.  Dożynkowy festyn cały czas się rozkręca, ale my niestety musimy wracać. Jadąc wyobrażamy sobie, że takie gminne dożynki można by zorganizować także w Bogatyni. Miejsca jest dość. Ot choćby teren po dworcu kolejowo-autobusowym. A więc…..?

                                                                                                                                                            /WK/

Zdjęcia: Ryszard Sawicki

Po raz ósmy „Na wspólnych drogach”

…i znów niebywale udane spotkanie. Co ciekawe tym razem przyjechało więcej sąsiadów zza Nysy niż rok temu. Skąd Oni wiedzieli, że będzie to spotkanie z niesłychanie przyjacielską atmosferą? My byliśmy pełni obaw. Na szczęście niepotrzebnie. Spotkanie zaczyna się, co stało się już tradycją, nabożeństwem ekumenicznym prowadzonym przez księdza ewangelickiego Cezarego Królewicza i proboszcza parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła,  księdza Ryszarda Trzósło. Obaj kapłani z wielką godnością prowadzili celebrę, którą zakończyło podzielenie się uczestników nabożeństwa pobłogosławionym chlebem.

Następną częścią spotkania jest wizyta w Dworcu Historii, gdzie wszystkich powitała pani Monika Oleksak –Z-ca burmistrza ds. Polityki Regionalnej. Goście po obejrzeniu z zaciekawieniem  zgromadzonych w kilku salach wystawienniczych zabytków, przeszli  do restauracji, gdzie pod wiatą pan Stanisław Arsan wraz ze swoimi pracownikami przygotował przyjęcie. Jakość dań przednia, zarówno bigos jak i duszone na specjalny, arsanowy sposób mięso w grzybach i warzywach. Były też kiełbaski z rusztu i takaż kaszanka. Spotkanie uświetnił Krzysztof Wermiński, który grał kompozycje sprzed wielu lat odnalezione przypadkiem na jednym ze strychów bogatyńskich. Transkrypcja organowa wniosła do tej muzyki świeży oddech i pozwoliła słuchaczom stwierdzić, że przed wielu, wielu laty ktoś napisał całkiem zgrabne kompozycje.

Oczywiście spotkanie pełne jest wspomnień. Zarówno tych, którzy trafili tutaj w 1945 roku, jak i wcześniejszych mieszkańców. Tutaj czyli do Rychwałdu, bo nasze miasto nazwę Bogatynia otrzymało dopiero w 1947 roku. Mówią więc ludzie, którzy do Rychwałdu trafili prosto z robót w III Rzeszy, jak i ci którzy do Rychwałdu przyjechali z rozmysłem, szukając swego nowego miejsca w wolnej Polsce. Wspominają również mieszkańcy Reichenau. Mówią gdzie pracowali, gdzie mieszkali i jak żyli w naszym mieście do 1945 roku.

Spotkanie mogłoby trwać jeszcze długo, ale zbliża się koniec czasu jaki został przewidziany przez organizatora. Jeszcze serdeczne uściski. Obietnice, że spotkamy się znów za rok i pozostaje nam jedynie pomachać rękami za odjeżdżającymi. Pamiętając, że ósme już spotkanie było możliwe, tak samo jak i wszystkie wcześniejsze dzięki wsparciu Urzędu Miasta i Gminy Bogatynia a głównie dzięki Pani Iwonie Czajkowskiej Naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich  i Współpracy Transgranicznej

                                                         Bractwo Ziemi Bogatyńskiej /WK/


Bractwo Ziemi Bogatyńskiej /WK/

SULIKOWSKA WYSTAWA MARIANA LORKA.

Dziś (09.09.2016 – piątek) wyjeżdżamy do Sulikowa na otwarcie wystawy prac Mariana Lorka. Wjeżdżamy między zabudowania i…. Ojej jak ja tu dawno nie byłem! Objeżdżamy rynek. Zadbany plac wyłożony kostką, ładne stylowe ławki, oświetlenie. Kolega mnie stuka w bok i szeptem mówi:

-Zobacz jak tu czysto. Żadnego niedopałka, żadnej torebki czy butelki.

Faktycznie można by wysyłać Bogatynian w niewielkich grupach na naukę jak można utrzymać w czystości środek miejscowości.

To dowód, że jednak Polacy potrafią. Czemu nie wszyscy?

Wysiadamy.

Sulików (niem. Schönberg) – wieś  położona w województwie dolnośląskim, w powiecie zgorzeleckim, w gminie Sulików, w dolinie Czerwonej Wody u stóp Góry Ognistej (wysokość względna: 70 m). Na wschodnim skraju Sulikowa znajduje się Góra Zamkowa, na której w IX–XI wieku stał słowiański gródek obronny. Sulików wzmiankowany był jako miasto w roku 1268. W XIX wieku ośrodek przemysłu tkackiego. W roku 1945, po przejęciu przez Polskę, traci prawa miejskie.

Rynek, obecnie Plac Wolności 28, 29; z początku XIX w, XX w., dwa mieszczańskie barokowe domy o konstrukcji szachulcowej i drewnianych podcieniach; jest to przykład starego, ludowego budownictwa małomiasteczkowego. Właśnie w budynku o numerze 29 mieści się sala wystawowa, a na niej dzieła. Tak, tak. Dzieła naszego bogatyńskiego artysty Mariana Lorka. Powtórzę się choć jest to ocena i bardzo znana i na dodatek bardzo stara, choć jej przewrotność nic nie traci na swojej wartości.

 Te dzieła to słomiany zapał Mariana Lorka trwający już ponad 37 lat.

Swoje słomiane obrazy p. Marian doprowadził do perfekcji. Niby słoma. Prawda? Taki jakiś dla niektórych wręcz byle jaki materiał artystyczny. Marian Lorek w tym materiale potrafi odnaleźć wszystkie potrzebne mu do skomponowania obrazu kolory.

Widz stając przed takim obrazem nie może wyjść z podziwu. To zwykła słoma ma tyle barw i odcieni? A no ma, ale wyłącznie w rękach naszego artysty. Dla całej reszty to najzwyklejsza w świecie garść słomy. Ale finał przechodzi wszelkie wyobrażenia. Niezwykle istotną informacją jest nazwisko animatorki wystawy. Trud w jej zorganizowaniu, tworzeniu i rozreklamowania na miejscowym rynku, wśród ludzi wrażliwych na „lorkowe” cuda, wzięła na swoje barki pani Grażyna Glodek – plastyczka sulikowskiego Ośrodka Kultury.

My się już zbieramy do powrotu do Bogatyni, ale wszystkim chętnym polecam obejrzenie wystawy Mariana  Lorka w Sulikowie, a przy okazji warto spojrzeć na zadbany, sulikowski rynek.

 


Bractwo Ziemi Bogatyńskiej (WK)
Zdjęcia: Franciszek Romaniak

SPRZĄTANIE CMENTARZA

…I ZNÓW SPRZĄTANIE: 24 09.2016

 

Tym razem z większym wyprzedzeniem zapraszamy

NA SPRZĄTANIE CMENTARZA

EWANGELICKIEGO.

Spotkamy się w gronie czujących potrzebę okazania pamięci zmarłym. W gronie tych którzy potrafią pokłonić się historii niknącej wraz z zaniedbanymi grobami. Jeśli umiesz obudzić w sobie szacunek dla tych, których już nie ma. PRZYJDŹ!!!

Na Twoją pomoc czekamy 24 września (sobota) o godzinie 13.00

Masz czas przemyśl propozycję i okazując troskę o groby PRZYJDŹ

Cmentarz Ewangelicki i Bractwo Ziemi Bogatyńskiej  CZEKAJĄ!

BRACTWO ZIEMI BOGATYŃSKIEJ I BOGATYŃSKI CMENTARZ EWANGELICKI

Od kilku lat w cieplejszej porze roku spotykamy się podczas kilku „ciepłych” sobót na bogatyńskim cmentarzu ewangelickim. Staramy się wtedy porządkować tą, niestety prawie zapomnianą nekropolię. Piszę prawie, bo przecież są na cmentarzu groby powojenne, zaś w kaplicy ewangelickiej odbywają się po dziś dzień nabożeństwa. Bractwo na porządkach pojawia się w sporej grupie. Pomagają zaprzyjaźnieni mieszkańcy zza Nysy. Sprzęt w znacznej części zapewnił Piotr Palm, który przywiózł także napoje chłodzące oraz, mówiąc górnolotnie, strawę. Pojawił się również burmistrz Dominik Matelski, który obiecał wsparcie naszych prac przy następnym sprzątaniu specjalistycznym sprzętem. Trzeba przyznać, że zrobiliśmy sporo. Przetrzebiliśmy chaszcze , które wyrosły w najstarszej części cmentarza. Oczyściliśmy sporo grobów w czym celowała pani Diana Turbak.
Smutnym jest fakt, że mimo informacji o naszych działaniach zarówno w bogatyńskiej telewizji jak i radiu odzew mieszkańców był…..Przepraszam. Wcale go nie było. Fakt tym smutniejszy, że jak już pisałem na tablicach nagrobnych grobów są nazwiska tych, którzy na tym cmentarzu spoczęli wiele lat po II WŚ. Następne sprzątanie już wkrótce. O dokładnym terminie powiadomimy licząc tym razem na obudzenie sumień mieszkańców Bogatyni.

Wojciech Kulawski (BZB – 03.09.2016)
zdjęcia Franciszek Romaniak i Wojciech Kulawski

WIELKIE SPRZĄTANIE

W sobotę 3 września 2016 roku od godziny 13.00 zaczyna się wielkie sprzątanie bogatyńskiego cmentarza ewangelickiego. Do prac przyjeżdżają mieszkańcy Zittau i okolic po tamtej stronie rzeki. Liczymy również na bogatyńskich ewangelików. Swą obecność zapowiedzieli niespotykani
uczestnicy.
Okaż swoją wrażliwość.
Okaż swój szacunek dla zmarłych.
Przyjdź!
Pomóż!!
Czekamy!!