Dworzec Historii dla zwiedzających jest czynny w środę i sobotę od 16:00 do 18:00 ul. Daszyńskiego 2 Bogatynia 59-920

tel: 510 275 707 bractwo-bogatynia@gazeta.pl

Archive for Miesiąc: Lipiec 2016

Dom Historii rośnie w muzealną siłę.

Nasz stan posiadania zabytków powiększył się 6 lipca 2016 roku o osiemnastowieczne krosno tkackie ofiarowane naszej placówce przez rodzinę państwa Goldbergów z Waltersdorf. Transportu użyczyła nieodpłatnie pani Grażyna Szreder z firmy „Relax”, zaś kierowca pan Zbyszek nie tylko prowadził ciężarówkę, ale pomógł również w załadunku cennego prezentu. Teraz przed nami żmudna praca nad złożeniem i próbą – oby udaną – uruchomienia tego historycznego cacka. Dzięki naszemu „słomianemu” malarzowi, Marianowi Lorkowi, sponsorka transportu została uhonorowana obrazem przedstawiającym byłe bogatyńskie kino „Nysa”, czyli obecną siedzibę firmy pani Grażyny Szreder. Przy załadunku w Niemczech i późniejszym przeniesieniu krosna do siedziby tworzonego muzeum pracowali poza Marianem Lorkiem i panem Zbyszkiem także prezes Bractwa Janusz Baranowski oraz Ryszard Sawicki, Henryk Nawrocki i Edward Semper, który także wspierał nas w zawiłościach międzynarodowej konwersacji jako tłumacz. Całą akcję upamiętnił na wspaniałych fotografiach nasz nadworny fotograf Franiu Romaniak a swego pióra nie szczędził Wojtek Kulawski.

Bractwo dla uczestników akcji „Lato w mieście”

Od lat Bogatyński Ośrodek Kultury wraz z Ośrodkiem Sportu i Rekreacji  organizują dla bogatyńskiej młodzieży zajęcia podczas wakacji, które kiedyś zostały nazwane „Lato w mieście”. Dziś te zajęcia zostały podzielone jakby na dwa etapy. W jednym rolę wiodącą ma OSiR, zaś w drugim BOK. Bractwu Ziemi Bogatyńskiej udało się włączyć w tą szlachetną akcję i dla młodych zwiedzających otwarto podwoje tworzonego Muzeum miejskiego. Szczególną zaletą jest fakt iż BZB nie trzyma się twardo wyznaczonych terminów otwarcia Muzeum a terminy są dopasowywane do potrzeb organizatorów całej akcji.  Przykładem jest na to zresztą miniony (08.07) piątek gdy nad historią naszego regionu pochylały się kolejno trzy grupy ze szkół nr 1 i 3. Budujące jest to, że zwiedzająca młodzież z bardzo dużym zainteresowaniem słuchała członków Bractwa  Jana Gizy i  Mariana Lorka. Wszystkie trzy grupy zostały podczas zwiedzania uwiecznione na zdjęciach autorstwa Franciszka Romaniaka. Na zakończenie trzeba jeszcze dodać, że duszą tych spotkań jest Marian Lorek, mający stały kontakt z organizatorami bogatyńskiej akcji letniej.

Pełna integracja

Drugi dzień lipca. Wieczorem będzie mecz Niemcy – Włochy, a my, Bractwo Ziemi Bogatyńskiej, przed godziną piętnastą rozpoczynamy spotkanie integracyjne . To marzenie na Marzeniu. Czyli integracja w ogródkach działkowych „Marzenie”. Trzeba przyznać, że miejsce jest jedną wielką zachętą do takich spotkań. Ekipa zarządzająca tymi działkami to grono profesjonalistów. Bardzo profesjonalnie przygotowany plac spotkań. Stoły pod zadaszeniem. Porządny sprzęt nagłaśniający. Bractwo też musiało stanąć na wysokości zadań. Grilowany boczek, dobrze przyprawiona karkówka, a dodatkiem jest jeszcze kaszanka ubrana w paprykę z cebulką i owinięta –czyżby przez świstaka – w sreberko. Dopełnieniem jest pieczona na ogniu kiełbasa. Na stołach stoją również softy do popicia. Jest wraz z najbliższymi burmistrz Dominik Matelski. Dopisali goście, zarówno Ci zza Guślarza jak i Ci zza Nysy. Spotkanie nabiera rumieńców. Spore zainteresowanie wzbudza gruby jak pismo święte rocznik 1930-1931 obejmujący wszystkie ówczesne miejscowości z tego regionu. Księga wraz z właścicielem krąży wśród uczestników otwierając się na coraz to innej stronie. Spotkanie bardzo ciekawe. Zaczynają się tańce. Muzyka swoimi rytmami zachęca do mniej lub bardziej udanych podrygów. Co ciekawe zaczynający kropić deszcz nie zniechęca tańczących. Między „integrantami” kręci się niezmordowany Franek uwieczniający to spotkanie zdjęciami. Tak mija czas. Zbierają się do odjazdu Czesi, a krótko po nich do swoich aut wsiadają niemieccy przyjaciele. Ale nie oznacza to wcale końca spotkania choć niecierpliwi uznawszy, że mają dość spotkania chyłkiem je opuszczają. Zostają najwytrwalsi, ale i ci też wraz z nadchodzącym zmierzchem dochodzą do wniosku, że czas na zakończenie. Gremialne sprzątanie i rozejście się do domów. Niech żałują ci z BZB, którym nie chciało się z różnych powodów pokazać na spotkaniu.