Dworzec Historii dla zwiedzających ul. Daszyńskiego 2 Bogatynia 59-920

tel: 510 275 707 bractwo-bogatynia@gazeta.pl

Author:

Przegląd Twórczości Plastycznej 12.04.2019

Bogatyński Ośrodek Kultury.  12 kwietnia 2019 roku.

Wernisaż wszystkich, którzy wiedzą, że ich prace coś znaczą. Wystawę otworzyła pani Bożena Mazowiecka. Po niej kilka ciepłych słów wypowiedziała pani wiceburmistrz Bożena Wojciechowska.
W imieniu wystawców kwiaty pani Beacie Oszust, twórczyni wyglądu wystawy, wręczyli: Ryszard, Witrażysta, Sawicki oraz Ania Naruszewiz i Jola Chmielowska przedstawicielki „Krechy”. Są malarze, rzeźbiarze, innymi słowy, twórcy sztuki  wymagającej nie lada cierpliwości. Witraże, sztuka która zanika jakby nie znajdując uznania w oczach oglądających. Na ścianach dzieła tutejszych malarzy i grafików. Oba kierunki niezwykle trudne, że nie wspomnę pracochłonne, bo to jest akurat oczywiste. Między obrazami wisi czarno-biała grafika Jezusa Zasępionego. Czyżby nad dniem dzisiejszym Bogatyni? Może ten obraz powinien zawisnąć w urzędzie miasta jako dokument ilustrujący starania władz by miasto i gminę wyprowadzić na prostą? A przed salą wystawienniczą najmłodszy gość. Widać dzieła nie znalazły uznania w jego oczach bo zawzięcie zajmuje się grą na smartfonie. Cóż. Tak też się zdarza. Tworzą się grupy dyskusyjne, ale na szczęście temat jest ten sam. Dzieła naszych bogatyńskich twórców.  Jakoś tak mi przyszło do głowy pytanie. Jak rozpropagować naszych twórców? Może by tak trafić do kuluarów Sejmu lub Senatu? A może i tu i tu? Kto to zrobi? Kto prócz polityki przez wielkie „P” jest wrażliwy na sztukę? Chyba zbliża się pora by Polsce pokazać, że Bogatynia to nie jedynie zapomniany róg Polski. Że tu żyją wrażliwi ludzie nie oglądając się  na zysk tworzą wspaniałe rzeczy, które nie wymagają rozgłosu w dziennikach telewizyjnych. Wystarczy, że zwrócą uwagę na nich telewizyjne działy kulturalne. Zwracam się do wszystkich czytających to opisanie. Dzieła prezentowane na kolejnej, dziś otwartej,  wystawie naprawdę są warte pokazania reszcie Polski. Ale cóż. Jeśli nawet Zgorzelec… Ech! Szkoda gadać.

[W.K.]

Niebawem więcej.

Wigilia 2018

WILIA

Cudowna noc

święta noc

a gdzieś płacz

a gdzieś ból

samotność

i pusty stół

zegar w kącie

odmierza

czyjeś radosne

godziny

a na starym obrusie

podniesiona

z ziemi

gałązka

jedliny

z  zaschłym błotem

śród igliwia

i wigilia

święta

a nieżyczliwa

drżące

starcze dłonie

i krew

napływająca w skronie

pożółkła fotografia

przeszłością

brzmi

zakurzone lustro

budzi

minione dni

cienie

wzniecają niepokój

święta noc

cudowna noc

                                     jedna

                               jedyna w roku.

[W. Kulawski]

 

9. DOLNOŚLĄSKI PRZEGLĄD TWÓRCZOŚCI „LUDOWE I ARTYSTYCZNE RĘKODZIEŁO”

 

Dnia 8 grudnia 2018 roku w Dzierżoniowskim Ośrodku Kultury odbył się 9 Dolnośląski Przegląd Twórczości „Ludowe i artystyczne rękodzieło”. Artyści z Bogatyni co rok biorą udział w tego rodzaju przeglądach. Są to również przeglądy sztuki nieprofesjonalnej „Valor” (obrazy). Gdzie otrzymują wyróżnienia i główne nagrody. Tegoroczny przegląd był przeglądem rękodzieła artystycznego. Wzięło w nim udział 6 przedstawicieli ze stowarzyszenia „Krecha”: Marian Lorek, Anna Naruszewicz, Jolanta Chmielowska, Halinka Wełna, Zbigniew Gałucki, gościnnie Ola Sroczyńska , oraz  przedstawiciele Bractwa Ziemi Bogatyńskiej: Damian Sosnowski i Ryszard Sawicki. Spośród 168 wystawców z Województwa Dolnośląskiego miejsce
–     I w kategorii „Witraż” zdobył Ryszard Sawicki za pracę pod tytułem „Jezus
ukrzyżowany”
–     II miejsce w kategorii” Artystyczne wyroby ze słomy” zdobył Marian Lorek za pracę
pod tytułem Port nad Motławą
–    II miejsce w kategorii  „Metaloplastyka-kowalstwo” zdobył Zbigniew Gałucki za pracę
pod tytułem „Ursus”
jest to praca przedstawiająca zespawane ze sobą wizualnie znane przedmioty metalowe tworzące ciągnik „Ursus”. Dom Kultury w Bogatyni otrzymał podziękowanie za wsparcie dla artystów, którzy tworzą tak trudną i pracochłonną niestety zanikającą w dzisiejszych czasach sztukę rękodzieła Dolnego Śląska. Nagrody oraz podziękowania wręczał Dyrektor Ośrodka Kultury, oraz Burmistrz miasta Dzierżoniów.

PRZYJACIELSKIE SPOTKANIE MUZEALNIKÓW – OLBERSDORF 19.10.2018

 

 

Na Wspólnych Drogach 06.10.2018

NASZE SOBOTNIE SPOTKANIE

6 października 2018 roku spotkaliśmy się kolejny raz  „Na wspólnych drogach”,  które zaczęło się od nabożeństwa ekumenicznego w kościele pod wezwaniem Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Nabożeństwo prowadzili proboszcz parafii, i dziekan w jednej osobie, ks. Ryszard Trzósło oraz ks. Cezary Królewicz proboszcz  Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Zawsze z wielkim zainteresowaniem słucham  księdza Królewicza. Osobiście czuję w jego słowach coś na miarę ponadczasowego przekazu. Te nabożeństwa ekumeniczne trwają już spory czas. Spotykamy się naprzemiennie raz w naszym  kościele parafialnym, a raz w przycmentarnej kaplicy ewangelickiej, która została podniesiona do rangi kościoła parafialnego i jak przypomniał ksiądz Królewicz, jest teraz kościołem pod wezwaniem Zmartwychwstania Pańskiego. Zawsze robi na mnie ogromne wrażenie  modlitwa „Ojcze Nasz”, tym razem odmawiana równocześnie po polsku i niemiecku. Jest w tych słowach coś wielkiego, coś co łączy nas i gości zza Nysy. Ksiądz dziekan Ryszard Trzósło kończąc nabożeństwo ekumeniczne jeszcze raz życzy nam nieustępliwości w troskach o historię regionu. Po wyjściu z kościoła wszyscy spotykamy się w salach wystawienniczych Bractwa Ziemi Bogatyńskiej. Goście oglądają nową wystawę oraz słynne nie tylko w Bogatyni słomiane obrazy Mariana Lorka. Wychodzimy. Przed nami ostatnia część sobotniego spotkania  Gościny użyczyła siedziba stowarzyszeń bogatyńskich w dawnym „Bolerze”. Chwila zamieszania, siadamy i prezes Bractwa pani Urszula Sosnowska w kilku słowach otwiera zebranie. Po niej głos zabierają wiceburmistrzowie. Monika Oleksak i Konrad Wysocki. Przyjeżdża burmistrz Andrzej Grzmielewicz. Przepraszając za chwilę spóźnienia odczytuje pismo intencyjne składając je na ręce pani prezes Bractwa. Następnym miłym akcentem jest przypomnienie zasług Zbigniewa Szklarka wsparte pisemnymi podziękowaniami  złożonymi przez burmistrza na ręce pani Haliny Szklarek. Po części oficjalnej wracamy do meritum spotkania. Miało być ono ostatnim spotkaniem na wspólnych drogach. Cóż, czas nieubłagalnie zabiera z sobą  kolejnych uczestników. Ale… No właśnie! Ale słowa wypowiadane przez obecnych każą domniemywać, że być może spotkania będą trwały nadal. Oby tak było. I znów nad stołami krążą wspomnienia. Przypominanie starych dziejów, miejsc gdzie upływała młodość i ta tutejsza i ta odległa, która het na kresach wschodnich II RP zostawiła swoje doskonale znane miejsca. Nie sposób przy okazji nie wspomnieć, że zwycięska Polska została w 1945 roku terytorialnie okradziona przez wschodnich sojuszników. Tak, tak, drodzy czytelnicy. Polska zakończyła II wojnę światową mniejsza o ponad 1/3 swego terytorium  przedwojennego. Tego nie zrekompensowały Polsce tereny przyznane kosztem przegranych Niemców. Ale cóż. To już historia, choć warta pamiętania, jak może się zachować nieuczciwy sojusznik. A przy stołach dalej trwają rozmowy, znów wspomnienia, znów krążą zdjęcia. Krąży również bezlitosny czas, więc zbliża się pora rozstania. Goście wracają do swych domów. I tych w Bogatyni i tych za Nysą. Zostaje jedynie bractwo i zaprzyjaźnione panie z „Dolteksu”. Wspólnie bierzemy się za porządki. Dalej krążą wspomnienia przerywane salwami śmiechu gdy ktoś opowie celny dowcip.

[Wojtek Kulawski BZB]

GALAXIS Ryszarda Sawickiego

Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Bogatynia 22 czerwca 2018 roku godzina 17.00.

Wernisaż wystawy Ryszarda Sawickiego.

 

Otwarcie wystawy  zaszczycił Burmistrz Andrzej Grzmielewicz, który w ciepłych słowach wspomniał o wieloletniej znajomości z autorem wystawy. Burmistrz powiedział, że od wielu lat jest na bieżąco z wieloraką twórczością Ryszarda Sawickiego, a mimo to kolejne zainteresowania Ryszarda są dla burmistrza zaskoczeniem połączonym z wielkim szacunkiem. Na wernisażu jest również Zastępca Burmistrza ds. Polityki Regionalnej pani Monika Oleksak. Na koniec padają słowa dyrektora biblioteki, że wystawę uważa za otwartą. Wystawa jest przepełniona  artyzmem.
O wystawionych  eksponatach autor, Ryszard Sawicki,  mówi, że są ukoronowaniem jego wielu pasji. Opis zacznę od  najnowszej dziedziny, której Ryszard poświęcił się bez reszty. Witraże.
To twórczość nie tylko bardzo pracochłonna, ale i wymagająca nieprawdopodobnego zaangażowania przy tworzeniu kolejnych dzieł w których w mistrzowski sposób Ryszard Sawicki połączył różnobarwne szkła z tworzywem scalającym. Efekty?  Przechodzą wszelkie wyobrażenia. To trzeba zobaczyć. Stanąć przed i pozwolić by umysł począł notować piękno i precyzję. Tak to już jest
w życiu. Ktoś tworzy witraże, a inny je kradnie. Moje pełne uniesienia zauroczenie szklanymi dziełami Ryszarda nawet przez moment nie umniejsza znaczenia i wrażliwości wszystkich dotychczasowych wystawców. Powinniśmy być dumni, że nasza mała społeczność żyjąca w miejscu o którym się mówi, że diabeł mówi dobranoc zapomniana przez… A co tam. Nie będę wymieniał tych wszystkich którzy w przedziwny sposób ignorują otwarcia wszystkich wcześniejszych  i tej wystawy, ale czemu się dziwić? Wszyscy ci którzy to wydarzenie  skwitowali wzruszeniem ramion mają jeszcze szansę na rehabilitację. Wystawa trwa. I co by nie powiedzieć warto choć na chwilę stanąć przed dziełami będącymi Sztuką przez duże S. Pasją Ryszarda jest również fotografika.
Na fotogramach są ludzie, miejsca i rzeczy, które przeminęły bezpowrotnie. I w ten sposób dochodzę w opisie wernisażu do jego części trzeciej będącej zwornikiem dwóch wcześniejszych.
Czas. A dokładniej mówiąc zegary. I takie zwykłe, najprostsze, stojące w naszych mieszkaniach na szafkach i kredensach i te, które zostały stworzone przez Autora całości. Opowiadając, Ryszard zdradza swoje największe zauroczenie. Kosmos. Ten z miliardami ciał niebieskich, z nieodgadnioną głębią całego wszechświata, wielką tajemnicą istnienia i stałego tworzenia się.
Właśnie dlatego swojej wystawie Ryszard Sawicki nadał imię: GALAXIS
BZB
/ zdjęcia Franciszek Romaniak, Ryszard Sawicki, Artradio Bogatynia/
/tekst Wojciech Kulawski/

Wernisaż wystawy „Światłem słomą malowane”

BOGATYŃSKI DWORZEC HISTORII

    Wystawy przygotowywane przez Bractwo Ziemi Bogatyńskiej już na trwałe wpisały się życie kulturalne naszego miasta. BZB stara się na nich przedstawiać historię naszej małej ojczyzny. Pokazujemy również ludzi, którzy na bogatyńskiej mapie kulturalnej znaczą mocnym, stałym akcentem rzeczy i sprawy, które większości mieszkańcom umykają gdzieś obok. Szkoda, że tak trudno jest naszym sąsiadom znaleźć skromną godzinę by zajrzeć do Dworca Historii i wejść
w pokazywaną historię. Ot, choćby  taką jaka jest sednem ostatniej wystawy, przez głównego animatora Bractwa, Ryszarda Sawickiego nazwanej:

„ŚWIATŁEM SŁOMĄ MALOWANE”

Ta wystawa to swoistego rodzaju zawiadomienie, że oto zbliża się 150 rocznica istnienia parafii oraz konsekracji kościoła Pod Wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Bogatyni. Piątek 27 kwietnia 2018 roku o godzinie 16.00 rozpoczęło się  uroczyste otwarcie. Gości powitała  prezes Bractwa Ziemi Bogatyńskiej- pani Urszula Sosnowska. Po niej, kilka ciepłych słów powiedzieli przedstawiciele Urzędu Miasta i Gminy. Za wystawę podziękował ksiądz Dziekan Jan Żak, a używając podniosłych słów zaznaczył swoją obecność ksiądz Adam Szpotański. Po uroczystym przecięciu wstęgi wystawa została otwarta. Jednym z ważniejszych elementów wystawy są obrazy pana Mariana Lorka. Wszyscy się już przyzwyczailiśmy do  Jego słomianych obrazów. Można powiedzieć, że te arcydzieła w przedziwny sposób  spowszedniały mieszkańcom. A szkoda. Swoje obrazy zaprezentowali również artyści
z malarskiej grupy „Krecha”. Na koniec zostawiłem cuda… Tak, tak. Cuda tworzone przez Ryszarda Sawickiego. Witraże. To rodzaj sztuki, która ostatnimi laty przeżywa swój renesans. Ileż maestrii trzeba wprząc w swoje poczynania by z barwnych kawałków szkła stworzyć dzieła tak przemawiające do wyobraźni. Napisałem na koniec? Nic bardziej mylnego. Jedna z sal wystawienniczych Dworca Historii to wielkoformatowe fotogramy z różnych uroczystości parafii p.w. NPNMP. Zdjęcia są ponumerowane. Powinno to pomóc
w rozwiązywaniu bezimiennej historii fotograficznej. Stąd więc prośba do oglądających: Jeśli  na tych fotografiach kogoś państwo rozpoznacie,  prosimy
o zawiadomienie nas o tym. Pozwoli to nieznanej historii przywrócić pamięć
o bliskich i znajomych.
Skromne post scriptum:
W listopadzie 1918 roku Kazimierz Szpotański założył w Warszawie Fabrykę Aparatów Elektrycznych  K. Szpotański i Spółka. Zakład bardzo szybko się rozrósł i stał się największym w II RP przedsiębiorstwem produkującym aparaturę elektryczną. W roku 1938 w związku z bardzo dużym zwiększeniem zamówień zlecanych przez Centralny Okręg Przemysłowy zakład inż. Szpotańskiego został znacząco rozbudowany. Czemu o tym piszę? Bo to odzwierciedla doskonale powiedzenie: Cudze chwalicie, swego nie znacie….. Otóż potomkiem Kazimierza Szpotańskiego jest ksiądz Adam Szpotański.

 

 

 

[fot: F. Romaniak, R. Sawicki]

[tekst W. Kulawski]

 

 

150 LAT PARAFII ORAZ KONSEKRACJI KOŚCIOŁA

150 LAT PARAFII ORAZ KONSEKRACJI KOŚCIOŁA

P.W. NIEPOKALANEGO POCZĘCIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY W BOGATYNI

 

150 lat Kościoła p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP

Aby rzetelnie opisać historię parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Bogatyni nie sposób uczynić tego bez odwołania się do czasów wcześniejszych. Zalążkami prac misyjnych były kościoły lub choćby kaplice.  To z tych miejsc wyruszali misjonarze głosząc Słowo Boże. Najprawdopodobniej najstarszą świątynią była kaplica zbudowana w podzgorzeleckiej miejscowości  Jauernick w roku 967. Nie jest natomiast znany dokładnie ani czas ani miejsce budowy  pierwszego obiektu sakralnego w Bogatyni. Jedynie  Engelmann w  swojej historii sugeruje, iż była to  kaplica,  którą na podstawie przekazów słownych, autor  umieszcza w górnej Bogatyni. Powstała kaplica  w bardzo krótkim czasie przestała spełniać swoje zadania ze względu na rosnącą liczbę wiernych. Katolicka wspólnota podjęła starania wybudowania zdecydowanie większej świątyni. Po perturbacjach z ówczesnym właścicielem Bogatyni obie strony doszły do porozumienia i  około roku 1359 powstała parafia na miejscu dzisiejszego  kościoła  św. Piotra i Pawła. Pomińmy w tym artykule dalsze dzieje  tego kościoła. Bogatynia na trzysta lat staje miejscowością ewangelicką. Powrót do wiary katolickiej wiąże się nierozerwalnie z rozwojem przemysłu w Bogatyni. Ten rozwój wymagał dużej liczby wyuczonych robotników, którzy przybywali z wsi czeskich i saksońskich. Wraz z nimi powiększała się bogatyńska wspólnota katolicka. Rozpoczęto więc starania o utworzenie własnej szkoły i kaplicy. Zgoda na uruchomienie szkoły katolickiej nadeszła bardzo szybko, ale starania o zbudowanie kościoła katolickiego stale napotykały różne przeciwności. Dopiero po pięcioletnich staraniach we wrześniu  1863 roku został uroczyście  poświęcony kamień węgielny. Do końca tegoż roku ukończono wszystkie prace ziemne i zbudowano fundamenty. Następny czyli 1864 rok to budowa murów nośnych i filarów oporowych. W roku 1865 rozpoczęto budowę sklepień. 30 maja 1866 roku zostały ukończone prace przy ostatnim elemencie sklepienia kościoła. Następne dwa lata to prace związane z malowaniem i wyposażeniem kościoła.   Wreszcie nadszedł ósmy dzień listopada 1868 roku. Dzień w którym Bogatynia  doczekała się o godzinie 8 rano konsekracji kościoła. Tym samym odrodziła się pełnoprawna bogatyńska społeczność katolicka.

W następnym artykule dotyczącym Kościoła p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP w Bogatyni, postaram się przytoczyć niektóre dane o budowie, wyposażeniu kościoła oraz o losach dzwonów kościelnych.

                                                                                                                 [ BZB-Wojciech Kulawski ]

Przy opracowaniu powyższego posłużyłem się dwutomową pracą   Ks. Mieczysława Koguta pod tytułem

                                ” Historia parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Bogatyni „

 

CZĘŚĆ DRUGA.

 O CZASIE BUDOWY KOŚCIOŁA.

 

  1. Czas erygowania pierwszej parafii katolickiej w Bogatyni jest nieznany. Pierwsza informacja odnotowująca wyłącznie jej istnieniu pojawia się w roku 1359. Dopiero dwieście lat później pierwsze rachunki kościelne wskazują, że w skład tej parafii wchodziły Markocice i Jasna Góra. W XIV wieku parafia bogatyńska należała do dekanatu Żytawa. Dekanat według dzisiejszych podziałów obejmuje dziesięć parafii – kościołów. Łatwo więc sobie wyobrazić na jak wielkim obszarze działało tych dziesięć parafii.
  2. Wspominałem, że bogatyński przemysł potrzebował sporej liczby pracowników, którzy dotarli do Bogatyni z wiosek czeskich i saksońskich. Niemałe znaczenie dla bogatyńskiego katolicyzmu miał fakt, że dwaj fabrykanci, Tobias Brendler i Franciszek Ferdynand Gutz, obaj z Zatonia. Ci dwaj fabrykanci wraz ze swoimi rodzinami, byli dla katolickiej wspólnoty bogatyńskiej oraz dla kościoła wielkimi ofiarodawcami,
  3. W roku 1815 rząd saksoński wydał zgodę na odprawianie sześciu mszy rocznie w bogatyńskiej kaplicy utworzonej w budynku należącym i posadowionym na terenach stanowiących własność klasztoru w Marienthal
  4. 3 wrzesień 1863 rok. W godzinach rannych w obecności ks. Konrada Preissa, przedstawiciela klasztoru w Marienthal, profesora C.A. Schramma, architekta H.A. Stübnera oraz mistrzów murarskich Scholtza i Hartmanna nastąpiło pierwsze wytyczenie placu pod budowę nowego kościoła.
  5. Materiały na budowę kościoła ofiarowali:
  6. a) Ignacy Ressel z Raspenawy dostarczył 48710 kg wapna
  7. b) Julian Queisser ofiarował 51 kubików kamienia łamanego
  8. c) Bischof – właściciel cegielni w Bogatyni dał 66500 sztuk cegieł
  9. d) Neumann z Turoszowa 5600 sztuk, a C.A. Mönch 30000 na ściany oraz 25000 na sklepienia.
  1. e) wykonania wszystkich prac stolarskich podjął się miejscowy stolarz Bösenberg.

Również pozostałe prace a więc ślusarskie, kowalskie, dekarskie i blacharskie zostały wykonane przez wielu rzemieślników bogatyńskich oraz z okolic jako wkład w budowę kościoła.
14 września 1863 roku przywieziono z markocickiego kamieniołomu J. Queiserra bogato ozdobiony kamień węgielny. Był to blok granitowy, jak podają ówczesne źródła ważący 40 cetnarów. Jego wymiary to 1 łokiec i 20 cali długości, szerokość 1 łokieć i 15 cali, zaś wysokość to 1 łokieć i 6 cali. Na jednej ze stron kamienia został wykuty napis „Gelegt d.17 Sept. 1863”. Uroczystość położenia kamienia węgielnego miała miejsce w niedzielne przedpołudnie 17 września. Poświęcenia kamienia dokonał podczas uroczystej mszy ksiądz Konrad Preiss. Podczas pięciu lat budowy wydarzyło się raptem pięć niegroźnych wypadków.

Dzisiejsze opisanie zakończę na 8 dniu listopada 1868 kiedy to o godzinie 8 rano nastąpiła konsekracja kościoła.

Ciąg dalszy nastąpi w trzeciej części opisującej dzieje kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP.

 

Wszystkich chętnych Bractwo Ziemi Bogatyńskiej zaprasza do zwiedzania wystawy w Dworcu Historii.
Wejście  grupowe po wcześniejszym jego ustaleniu jest możliwe w innym terminie.

 

Ponieważ jesteśmy organizacją non profit prosimy wszystkich o uszanowanie wnętrza i terenu wokół, gdyż utrzymanie porządku spoczywa wyłącznie na członkach Bractwa. Szczerze mówiąc liczymy także na drobne datki składane przez zwiedzających do skarbonki ustawionej tuż przy wejściu.

 

/BZB – W. Kulawski/

16. 01. 2018 – Po nocnej wichurze w parku Preibischa

STAŁO SIĘ

W 1871 roku Carl August Preibisch kupił grunt tzw. „Hiszpańskiego Gospodarstwa Rolniczego” . I tak powstał park, w którym C.A. Preibisch polecił  zbudować fontannę oraz zaczęto pod nadzorem specjalistów tworzyć palmiarnię. Obok  palmiarni Preibisch  posadził sosnę Jeffreya. Ziarno ponoć przemycił osobiście aż z Ameryki. Sosna wyrosła na potężne drzewo, które w swojej ojczyźnie może poszczycić się potężnymi szyszkami i igłami w wiązkach. Po palmiarni i fontannie nie ma już śladu. Zaś od 15 stycznia 2018 roku nie ma też sosny Jeffreya. Powaliła ją wichura, która „napadła” Bogatynię. W 2010 roku przez Bogatynię przeszła potężna powódź. W jej nurtach „utonęło” wiele domów przysłupowych. Cóż, ich konsystencja budowlana nie była w najmniejszym stopniu odporna na wodę. Sposób budowy bez podpiwniczenia o ścianach będących kombinacją szalunku drewnianego wypełnionego masą tworzoną  z trzciny i gliny, domy ciepłe i stosunkowo łatwe w stawianiu, ale w starciu z masą wody skazane na klęskę. Powodzi 2010 nie oparł się również ewenement na skalę europejską czyli zwodzony most. Tak, tak. Zwodzony. Zbudowany w 1869 roku Na jego  krańcach były zamontowane systemy śrubowe pozwalające podnieść most o prawie 1,5 metra. Cóż. Woda była mocniejsza. Resztki mostu znaleziono w sporej odległości od jego macierzystego miejsca. A teraz padła sosna Jeffreya. Coraz mniej w Bogatyni jest śladów sprzed II Wojny Światowej. Z jednej strony może to i lepiej. Stara zabudowa jest bardzo trudna w utrzymaniu funkcjonalności, ale z drugiej strony… Tracimy coś niepowtarzalnego, coś co zapyziałą staroniemiecką wioskę zmieniało w prężny ośrodek przemysłowy. Ten ubytek zabytków powoduje, że powoli stajemy się jedną z tysiąca miejscowością niewiele różniącą się od całej reszty jej podobnych zabudową, latarniami i budynkami w znaczącej większości pamiętającymi siermiężną, peerelowską wielką płytę. Jedyna nadzieja, że historia choćby w okruchach gdzieś będzie tkwiła w nas na zawsze.

A jakby tak zebrać „dżefrejowe” szyszki, wydłubać nasiona i na wiosnę zakopać  w parku Preibischa? Może coś z nich wyrośnie? Oby!

[fot: F. Romaniak, R. Sawicki]                                                                                         [Wojtek Kulawski]

TRÓJSTYK. NASZ I POZOSTAŁE W POLSCE

 

Trójstyk – punkt styku granic trzech równorzędnych jednostek terytorialnych. Najczęściej odnosi się do granic państw.

Przeważnie oznakowany jest za pomocą specjalnych znaków granicznych, flag państwowych i obelisków.

Mieszkańcy okolic są przekonani o niezwykłości tego miejsca. Trzy granice zbiegające się w jednym punkcie, u wielu z nas uruchamiają wyobraźnię, ale i jakiś niewytłumaczalny żal. Dlaczego cała Polska się nie zachwyca takim wyjątkowym miejscem. A tymczasem:

Państwami posiadającymi najwięcej trójstyków są Chiny (16) i Rosja (12). Jednym z najsłynniejszych trójstyków w Europie jest góra Vaalserberg, gdzie spotykają się granice NiemiecHolandii i Belgii. Vaalserberg to najwyższy punkt Holandii położony w odległości około 20 metrów od trójstyku tych granic. Żeby było ciekawiej w latach 18301919 spotykały się w tym miejscu granice czterech państw – oprócz trzech dzisiejszych istniało wówczas terytorium sporne Moresnet, występowało tu zatem bardzo rzadkie w geografii politycznej zjawisko czwórstyku. Obecnie Vaalserberg jest atrakcją turystyczną. Na części belgijskiej znajduje się wieża widokowa.

Polska posiada 6 trójstyków. Są to:

 

Polska – Rosja – Litwa 

koło Bolci (gmina Wiżajny) i Vistytis (LT) (Dodatkowo znajduje się tam koniec granicy między województwami warmińsko-mazurskim i podlaskim). Jest to  najdalej wysunięty na północ punkt styku granic Polski, Litwy i Rosji, a dokładnie obwodu kaliningradzkiego. Jest tak łatwo dostępny, że nie sposób go nie zauważyć. Leży 100 metrów od trasy Wiżajny-Gołdap i wiedzie do niego polna dróżka.uroku tajemniczości dodaje  w dalszym ciągu pilnie strzeżona granica z Rosją

 

 

Polska – Litwa – Białoruś

Najwięcej adrenaliny i doznań spośród wszystkich trójstyków gwarantuje styk granic Polski, Litwy i Białorusi. To świetnie zakamuflowany trójstyk. Gdy już wyruszymy na poszukiwania, obowiązkowo musimy mieć ze sobą dokładny GPS i najlepiej jakiś terenowy pojazd 4×4. Jeśli nie posłuchamy rad mieszkających tuz obok tubylców zatracimy się w plątaninie leśnych ścieżek i na nic zdadzą się próby dotarcia do trójstyku skrytego w szczerej i dzikiej Puszczy Augustowskiej nad rzeką Marychą, niedaleko wsi Stanowiska w gminie Giby. Ponieważ zaraz obok jest Białoruś trzeba uważać by nie wejść na relikt dawnych czasów czyli zaorany pas graniczny zza którego białoruski sąsiad permanentnie nas inwigiluje

na Bugu pod Włodawą niedaleko wsi Orchówek, tuż nad Bugiem, znajduje się niełatwy do zlokalizowania punkt zejścia się  granic Polski, Białorusi i Ukrainy. Widoczne  słupki graniczne z numerami 1083 i 1123 oraz okrągły budynek ujęcia wody do lokalnej garbarni potwierdzają, że jesteśmy we właściwym miejscu. Nadbużańskie tereny są bardzo rzadko odwiedzane.

Polska – Ukraina – Słowacja 

Żadnego trudu nie przysporzy natomiast znalezienie styku granic Polski, Ukrainy i Słowacji. Punktem stycznym, łączącym te państwa jest Krzemieniec w Bieszczadach, najwyższej położony trójstyk (1221 metrów n.p.m.) i najbardziej wysunięty na południe. Idziemy zielonym szlakiem od Przełęczy Wyżniańskiej nieopodal Ustrzyk Górnych przez Małą i Wielką Rawkę aż po sam transgraniczny bieszczadzki szczyt. Umieszczony na Krzemieńcu granitowy obelisk z godłami trzech państw to bez wątpienia główny punkt na zdjęciach wszystkich fotografujących turystów.

Polska – Słowacja – Czechy

pomiędzy miejscowościami Jaworzynka  Polska – Czerne Słowacja i  Herczawa Czechy w Beskidzie Śląskim, przebiega granica Polski, Słowacji i Czech, zwana Trzycatek. Trójstyk ten jest dobrze zagospodarowany turystycznie – są tu kolorowe mapy, wielojęzyczne tablice informacyjne i znaki, masywny pomnik, ławki dla strudzonych wędrowców czy drewniana kładka przerzucona nad wyschniętą rzeczką. Łatwo się tutaj dostać, bo znaki bezbłędnie prowadzą do celu.

 

Polska – Czechy – Niemcy

Punkt spotkania Polski, Czech i Niemiec znajduje się pomiędzy miejscowościami Porajów, Hrádek nad Nisou i Zittau. Spacerując alejką leciwych drzew, bez najmniejszych kłopotów docieramy do  trójstyku. Tablice informacyjne w trzech językach przybliżają historię „Trojzemi” i zachęcają do częstszych odwiedzin tych terenów. Istnieje projekt wybudowania na tym trójstyku specjalnego mostu łączącego trzy państwa. Należy przyklasnąć pomysłowi i mieć nadzieję, że projekt jak najszybciej przyoblecze się w realne kształty. Przepraszam słuchaczy, że nasz trójstyk odarłem z całej wyjątkowości. O jakości takiego miejsca świadczą ludzie, którzy potrafią to położenie wykorzystać do tego by cała Polska poznała wyjątkowość trójstyku Bogatynia- Zittau-Hradek nad Nissou.