Dworzec Historii dla zwiedzających ul. Daszyńskiego 2 Bogatynia 59-920

tel: 510 275 707 bractwo-bogatynia@gazeta.pl

Author:

ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI – 11.11.2020 –

Odzyskanie niepodległości przez Polskę

W wyniku zaborów państwo polskie zostało wymazane z mapy Europy. Pomimo licznych powstań, nie udało się doprowadzić do odzyskania niepodległości. Dopiero światowy konflikt, w którym wzięły udział wszystkie mocarstwa zaborcze, stał się szansą na niepodległość. W I wojnie światowej Rosja stanęła naprzeciw sojuszu Niemiec i Austro-Węgier. W rezultacie również na ziemiach Polski wytworzyły się stronnictwa prorosyjskie i proaustriackie.

Orientację prorosyjską reprezentowali ludzie związani z Ligą Narodów i endecją (Narodowa Demokracja) z Romanem Dmowskim na czele. Za głównego przeciwnika uznawali oni Prusy. Koncepcja proaustriacka narodziła się w oparciu o Polską Partię Socjalistyczną z Józefem Piłsudskim na czele. Z powodu szerszej autonomii w Galicji, planowali oni wprowadzenie własnych sił zbrojnych do Królestwa Polskiego, a następnie wybuch powstania przeciwko Rosji. Na wyzwolonych terenach miał powstać zalążek państwa polskiego, które stopniowo miało odzyskać dawne terytorium.

Działalność podczas wojny

Po wybuchu wojny Piłsudski zaproponował Austrii pomoc wojskową poprzez wywołanie powstania w Królestwie Polskim. Już w 1914 granicę z Rosją przekroczył pierwszy polski oddział – Pierwsza Kadrowa Kompania Strzelców. Wysiłki Piłsudskiego były jednak nadaremne – ludność miała dość zrywów i nie udało się wywołać powstania. Postanowiono zatem stworzyć Legiony Polskie. Brały one czynny udział w walce na frontach I wojny światowej. W przypadku endecji działalność polityczna nie przyniosła rezultatów, utworzono co prawda komitety obywatelskie i Komitet Narodowy Polski, ale Rosjanie zignorowali je.

Pierwszym widocznym efektem działalności politycznej był Akt 5 listopada. Proklamował on \”samodzielne Królestwo Polskie\”, utworzone z ziem zaboru rosyjskiego. Oczywiście chodziło jedynie o zachęcenie Polaków do walki przeciwko Rosji, a deklaracja była tylko wabikiem na rekrutów. Powstały jednak początki organizacji państwa w postaci Tymczasowej Rady Stanu pełniącej funkcję rządu.

Kolejnym przełomem była rewolucja w Rosji. Władze rewolucyjne postanowiły możliwie dużo obiecać, a potem po ustabilizowaniu się sytuacji \”renegocjować\”. Powstały nowe polskie jednostki: Dywizja Strzelców Polskich (IV 1917), I Korpus Polski (VII 1917) oraz armia polska we Francji (VI 1917).

Kiedy Polacy mieli już własne siły, zbrojne państwa centralne zauważyły zagrożenie. Polskie jednostki miały złożyć przysięgę wierności. W wyniku odmowy rozwiązano I i III brygadę legionów, a żołnierzy internowano. Piłsudski znalazł się w Magdeburgu. Ponieważ państwa centralne pokonały Rosję, Polacy przestali być potrzebni jako samodzielny naród. Spowodowało to spadek zainteresowania sprawą polską. Jednakże Rosja, podpisując traktat brzeski, spowodowała zerwanie wszelkich zobowiązań zachodnich aliantów. Teraz to państwom Ententy zaczęło zależeć na silnej Polsce. Ponadto polskie oddziały w armii austriackiej zbuntowały się, a przez Królestwo Polskie przetoczyła się fala strajków.

Umacnianie niepodległości

Koniec I wojny spowodował chaos w całej Europie. Na terenach zaborczych rozpoczęło się spontaniczne rozbrajanie wycofujących się oddziałów niemieckich. Polacy oczywiście od razu rozpoczęli od walki politycznej między sobą. Powstawały liczne ośrodki polskie w miastach. Powołanie Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej w nocy 6-7 listopada 1918 spowodowało ustabilizowanie się sytuacji. Przełomowym momentem było przybycie do Warszawy Piłsudskiego 10 listopada 1918r. Został on mianowany naczelnym dowódcą wojska polskiego. Politycy w kraju porozumieli się wreszcie z przebywającym na emigracji rządem Dmowskiego i utworzono rząd z Jędrzejem Moraczewskim na czele. Wydał on dekret 22 listopada mianujący Piłsudskiego Tymczasowym Naczelnikiem Państwa. Skupiając pełnię władzy w jednym rękum udało się ustabilizować sytuację w kraju. Było to praktyczne uzyskanie niepodległości, potwierdzone następnie w licznych walkach zarówno na Ukrainie, jak i w wojnie z bolszewikami. Wywalczone ziemie zostały później przyznane

Kształtowanie się granic Polski

Po oficjalnym uzyskaniu niepodległości przez Polskę, trzeba ją było jeszcze zachować. Oprócz postanowień traktatu wersalskiego, w kształtowaniu się powojennej Polski dużą rolę odegrały walki toczone z państwami sąsiadującymi. Postaram się zatem przybliżyć przebieg procesu kształtowania się granic II Rzeczypospolitej.

Granica zachodnia

Na zachodzie w Wielkopolsce 27 grudnia 1918 roku wybuchło powstanie. Powstańcom udało się zaskoczyć władze niemieckie zajęte tłumieniem powstania robotników w Berlinie. Dzięki akcjom powstańców dowodzonych przez gen. Józefa Dowbora- Muśnickiego udało się wyzwolić województwo poznańskie. Powodzenie powstania miało duże znaczenie dla przebiegu konferencji w Paryżu. Mocarstwa zachodnie zostały bowiem postawione przed faktem dokonanym. Niestety, w pozostałych kwestiach postanowienia nie były korzystne dla Polski.

Bitwa Warszawska

Podjęte zostały decyzje o plebiscytach na następujących terenach: Powiślu, Warmii i Mazurach, Górnym Śląsku. Polska otrzymała w zasadzie tereny już zajęte czyli obszary Pomorza Gdańskiego (bez Wolnego Miasta Gdańsk pozostającego pod opieką Ligi Narodów) Wielkopolskę i okolice Działowa. W wyniku przeprowadzonych plebiscytów Polacy utracili Warmię, Mazury i Powiśle. 11 lipca 1920r. zyskano jedynie kilka wsi z prawego brzegu Wisły. W wyniku totalnie niecelnej polityki polskiej, utracony został Górny Śląsk, mimo silnych tendencji narodowościowych przejawiających się w powstaniach śląskich, krwawo stłumionych przez Niemców. O ile można jeszcze zrozumieć politykę Polski z okresu 2 pierwszych zrywów czyli sierpnia 1919 i sierpnia 1920r. Polska toczyła wtedy wojnę z ZSRR i walczyła o wschodnią granicę, to opuszczenie powstańców podczas trzeciego powstania z maja 1921r uważam za błąd. Powstańcy opanowali przecież część terytorium plebiscytowego i dzięki pomocy Polski mogli osiągnąć sukces. Tak się jednak nie stało i powstanie zostało stłumione.

Granica wschodnia

Walki na wschodzie zaczęły się, gdy tylko Niemcy zaczęli się wycofywać. Już 1 Listopada 1918r doszło do starć z Ukraińcami. Walki te oprócz Lwowa objęły cał Galicję. Podobnie rzecz się miała na terenach Litwy. Walki między wojskami polskimi a radzieckimi trwały od grudnia 1918r. Spowodowane to było polityką Piłsudskiego, który pragnął utworzyć jak najszerszą strefę oddzielającą Polskę od ZSRR.

Mimo potępienia działań polskich przez mocarstwa zachodnie, w kwietniu 1920r. Polacy decydują się na ofensywę na Ukrainie. Jednak Rosjanie, którzy uporali się już z kontrrewolucjonistami, odpowiadają miażdżącym kontruderzeniem. Armia Czerwona dowodzona przez marszałka Tuchaczewskiego staje na przedpolach Warszawy. W sierpniu dochodzi do osławionego \”Cudu nad Wisłą\”. W rzeczywistości Tuchaczewski miał niewielkie szanse na zdobycie Warszawy. Polskie wojska były znacznie lepiej wyszkolone, walczyły na własnym terenie i wiedziały, że bronią stolicy, zaopatrzenie Armii Czerwonej było rozciągnięte na długim odcinku. Poza tym, wbrew pozorom, Tuchaczewski borykał się z brakiem odpowiedniej liczby żołnierzy, co uniemożliwiło mu zabezpieczenie skrzydeł. Dzięki bohaterskiej obronie polskich oddziałów gen. Franciszka Latinika, które odpierały kolejne fale szturmujących Czerwonoarmistów, udało się wyprowadzić kontruderzenie na skrzydło wojsk bolszewickich.

Kształtowanie się granic Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1918-1922.

Armia gen. Władysława Sikorskiego, trzykrotnie słabsza niż siły bolszewickie, natarła na wschodni brzeg Wkry, a potem na Nasielsk. Ciężkie boje toczyły się przez następny dzień, kiedy to sowieckie armie podjęły atak na całym odcinku. Rosjanom nie udało się jednak odzyskać inicjatywy. 16 sierpnia rozpoczęło się uderzenie znad Wieprza, dzięki przełamaniu sowieckiego frontu Polakom udało się wyjść na tyły armii Tuchaczewskiego i zmusić go do odwrotu. Już 18 sierpnia Polacy otrzymali rozkaż pościgu za wycofującym się nieprzyjacielem.

Zawieszenie broni kończące walki na froncie wschodnim zostało podpisane 8 Października 1920r. W wyniku rozmów pokojowych w marcu 1921r podpisano pokój w Rydze kształtujący granicę wschodnią Polski.

W ten oto burzliwy sposób ukształtowały się krótko po odzyskaniu niepodległości granice państwa polskiego. Jednak nie były one trwałe. Nadciągała bowiem druga wojna, mająca zmienić oblicze Europy.

 

NASZ HENRYK !!!

Odszedł nasz,  taki prawdziwie nasz, Henryk Nawrocki. Chorował już od dłuższego czasu, a mimo to był uśmiechnięty i pełen entuzjazmu. Henryk należał do tych ludzi, których w żaden sposób się nie zastąpi. Do ostatnich chwil pełen życia i planów na jutro. Przewodniczył bogatyńskim bawełniankom, był ważnym członkiem Bractwa Ziemi Bogatyńskiej. A dziś?
…A dziś już go nie ma. Wraz z nim odeszły nieziszczone pomysły na ocalanie ginącej historii naszego regionu.
Cóż nam pozostaje. Pamiętać, pamiętać i jeszcze raz pamiętać. Szanować pamięć i troszczyć się by ta pamięć nigdy nie zginęła.

Cóż więc pozostaje? Chyba jedno:

Heniu! Czekaj tam, gdzieś het wysoko, na nas. Pilnuj żebyśmy bez ciebie nie popełniali żadnych błędów.

i … cóż. Powiem prosto:

DO ZOBACZENIA

BZB (wk)

Bogatyńska walka

BOGATYŃSKA WALKA?

Wczoraj, czyli 25 października 2020 roku wieczorem rozsądek przegrał z emocjami. Rzuciłyście  się, drogie kobiety na budynek Dworca Historii w Bogatyni. Poleciały szyby, poleciały jajka. Kto na tym ucierpiał? Najbardziej ucierpiał wizerunek kobiet „walczących o swoje ciało” jak, któraś z was powiedziała. Czemu w ogóle o tym piszę? Bo w budynku dworca historycznego już od ponad dwu lat nie ma nic co by nas łączyło z biurem senatorskim PISu, a i wtedy opłaty za to biuro zgarniał ktoś inny,  nie bractwo. Kto teraz naprawi skutek waszego ślepego zapału? Chyba władza miasta, ale osobiście mam nadzieje, że choć jedną osobę dewastującą budynek policja ujmie. Czego wam i sobie życzę.

  [BZB]

PRZEGRANE LOSY

 

PRZEGRANE LOSY

Dwoje członków naszego Bractwa wydało książkę w której Bogatynia jawi się w roli głównej. Całość składa się z dwóch części. Pierwsza to powieść w której dwaj główni bohaterowie …Acha. Zapomniałem napisać, że fabuła powieści to pierwsze miesiące po zakończeniu II Wojny Światowej. A więc: Dwóch byłych żołnierzy Armii Krajowej ucieka przed pogonią funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa wspieranych przez członków radzieckich sił bezpieczeństwa. Nie ma co opisywać wszystkich perypetii w czasie ucieczki. W końcu obaj trafiają do Bogatyni i w niej właśnie zaczyna się dziać ciąg dalszy.

Druga część to historia Bogatyni w pigułce. Zdjęcia miejscowości, których już nie ma. Sporo tabel z wyszczególnieniem wszystkich burmistrzów miasta od 1945 do dnia dzisiejszego. Krótkie punktowe opisanie: kopalni, elektrowni, zakładów włókniarskich a także kolejki wąskotorowej.

Co jeszcze? Prosta rada. Najlepiej książkę zamówić w naszej bogatyńskiej księgarni. Ja tak zrobiłem i powiem wam, że czytało mi się bardzo dobrze. Choć książka ma prawie czterysta stron.

Już dzisiaj zapraszam wszystkich zwolenników Elżbiety i Wojciecha na wieczór autorski który odbędzie się
w BOK-u. Termin podamy niebawem.

[R Sawicki]

Miedzianka

MIEDZIANKA

W kilka osób w ramach BZB byliśmy wczoraj (29 sierpnia w Miedziance).  Zaniepokojonych już uspokajam. Nie chodzi o naszą przepiękną bogatyńską rzeczkę… Byliśmy w resztkach miejscowości, która tuż po zakończeniu wojny została nazwana Miedzianką. To było, sądząc ze starych zdjęć umieszczonych na planszach urokliwe miasteczko. Z dwoma kościołami. Katolickim i ewangelickim. Niestety w miejscowość wleźli wyzwoliciele, którzy fakt iż te tereny stały się Polską mieli w… nie napiszę gdzie, bo żadne epitety nie są w stanie określić bandytyzmu naszych sojuszników. Otóż nieszczęściem powojennej Miedzianki, a wcześniej niemieckiego Kupferbergu stała się miedź, którą miejscowi górnicy wydobywali wręcz od niepamiętnych czasów. Wszystko skończyło się w 1945 roku. Niemieccy mieszkańcy musieli odejść, wraz z nimi tyle, że w przeciwnym kierunku wędrowały dobra pozostawione przez odchodzących Niemców. Kupferberg stracił prawa miejskie, a nasi wielcy przyjaciele wpadli na pomysł by w miejscu miejscowości szukać uranu. Rozryto więc wszystko co dało się rozryć. Zgoniono Polaków jako kopaczy i górnicza brać pod sumiennym okiem nowego zaborcy zaczęła rozkopywać mieścinę w poszukiwaniu złóż  miedzi, a co za tym idzie i uranu. Rozryto wszystko tak dokładnie i z taką beztroską, że Kupferberg… oj przepraszam, Miedzianka zaczęła się rozpadać i zapadać w górniczych korytarzach rytych bez jakiegokolwiek zabezpieczenia. Tak ryto do 1952 roku. Potem mieszkańców. Polskich mieszkańców przesiedlono do Jeleniej Góry a resztki miejskich zwłok zaczęto likwidować spychaczami, koparkami i łopatami spędzonych do tej roboty ludzi. Dziś więc Miedzianki prawie nie ma. Ostał się kościół i zaledwie kilka posesji w której żyją uparte by dokonać żywota w swojej starej Miedziance smętne resztki mieszkańców.

(WK)

CYTAT Z KSIĄŻKI “MIEDZIANKA – HISTORIA ZNIKANIA”

Coppferberge, Kopferberg, Kupferberg, Miedzianka – niewielkie miasteczko nieopodal Jeleniej Góry, którego nie ma. Tak jak nie ma gospody Ratuszowej, gdzie miejscowe panie, plotkując przy jednym ze stolików, krzywiły się zniesmaczone, gdy ich mężowie śpiewali „Gdybyś miał jeszcze jedną teściową, to…”. Nie ma zabaw, podczas których Martin Lehmann grał na saksofonie, a dookoła wirowały roztańczone pary. Nie ma również browaru, papierni, zakładu kamieniarskiego, warsztatów rzemieślniczych. Nie ma pani Trenkler, która szyła koszule, pań Assmann i Alex, które zajmowały się pościelarstwem, pani Breuer, która handlowała masłem i jajkami. Nie ma cmentarza przy drodze do Mniszkowa z widokiem na Rudawy Janowickie, a w okolicy do dziś wspomina się, jak płyty nagrobne wyciągano z ziemi ciągnikami, a psy rozwlekały po całej wiosce ludzkie kości.

Filip Springer przez ponad dwa lata szukał odpowiedzi na pytanie, dlaczego miasteczko z siedmiowiekową tradycją zniknęło z powierzchni ziemi. Czy stało się tak na skutek zniszczeń spowodowanych rabunkowym wydobyciem uranu przez Rosjan prowadzonym tutaj w latach 1948 – 1952? Czy też opowieści o szkodach górniczych zostały wymyślone przez władzę jako pretekst do wyburzenia miasta i ukrycia tajemnicy z przeszłości?” (źródło opisu: Wydawnictwo Czarne).

 

entKOMMEN – 24.08.2020r.

Na zaproszenie Burmistrza MiG sekcja w postaci czterech członków BZB wzięła udział w wystawie projektowej pn. „Entkommen -Trójstyk pomiędzy wypędzeniem, ucieczką i przybyciem”, która została udostępniona partnerowi polskiemu w dniu 24.08.2020 r. o godz. 14.00. W programie mieliśmy oprowadzenie po wystawie oraz krótką wycieczkę po centrum miasta Zittau z przewodnikiem w języku polskim.

                                                          [Zdjęcia R.Sawicki].

 

                             

                                                                                                                        [Zdjęcia F. Romaniak]

Skutki ucieczek i wypędzeń kształtowały nasz region w szczególny sposób, od wczesnych czasów nowożytnych aż do dzisiaj. Ich efektem były ciągłe wyzwania dla społeczeństwa. Spojrzenie na przybywających, niezależnie od ich narodowości, wyznania lub odległości od miejsca przybycia, nigdy nie było wyłącznie pozytywne lub negatywne, tylko zawsze cechowane poczuciem sytuacji wyjątkowej.

W XVII wieku, w regionie tym poszukiwali schronienia uchodźcy religijni z Czech. Wraz z nimi na ten teren przybyła nowa wiedza, stanowiąca źródło ożywienia kulturowego miasta Żytawa oraz jego okolic w XVIII wieku.
W roku 1945, wskutek drugiej wojny światowej wypędzonych zostały miliony ludzi. Na wschód i zachód od Nysy, która stanowiła od teraz nową granicę, Polacy i Niemcy zmuszeni byli uporządkować swoje życie na nowo w najcięższych warunkach oraz spróbować sprowadzić się na te tereny. W ostatnich latach w regionie znowu zawitali uchodźcy-tym razem z Afganistanu, Syrii, Ukrainy lub Wenezueli.

Wystawa zbliża się do różnych aspektów tej tematyki i zwraca dokładniejszą uwagę na trzy okresy kluczowe dla miasta Żytawa, jego okolic oraz polskich terenów sąsiadujących.

Celem wystawy jest pobudzanie do kwestionowania utrwalonych obrazów i wyobrażeń dzięki zestawieniu tych okresów historycznych. Indywidualne głosy stają się słyszalne, a oblicza losów widzialne. Projekt entKOMMEN daje przy tym bodźce służące dostrzeganiu wpływów na współczesną rzeczywistość naszego regionu oraz jej początków.

[text: entKommen]

10 lecie powodzi w Bogatyni

 

MEDIA O NASZEJ INICJATYWIE
Już jutro od rana, zgodnie z datą 10. rocznicy powodzi w Bogatyni, zapraszamy na premierę prezentacji wspominającej tamte wydarzenia. Film został przygotowany wspólnie przez BG Flash i Bractwo Ziemi Bogatyńskiej. Cieszymy się, że o naszej inicjatywie wspomina też lokalna prasa. Artykuł można przeczytać w bieżącym wydaniu ( Nowiny Jeleniogórskie ) lub na stronie www.bgflash.pl

Wsparcie medialne otrzymaliśmy też od portalu bogatynia.info.pl (https://www.bogatynia.info.pl/…/10458-pamietac-o-wielkiej-w…). Prezentacja będzie pokazywana też w lokalnej telewizji www.tvtzgorzelec.pl

W dalszym ciągu zapraszamy do dołączenia do naszego wydarzenia: https://www.facebook.com/events/2787754281543062/

#powódźwbogatyni #10lecie #mediaobgflash

 

Pożegnanie naszego przyjaciela PhDr. Franciszka Vydry

W sobotę 29 lutego zmarł PhDr Frantisek Vydra, miał 86 lat. Zmarły był wieloletnim członkiem Stowarzyszenia Przyjaciół Historii Chrastavy. Od pierwszych chwil współpracy Bractwa Ziemi Bogatyńskiej ze Stowarzyszeniem Przyjaciół Historii Chrastavy pan Vydra był na naszych spotkaniach czy to w Chrastavie czy w Bogatyni. Zwiedzaliśmy wraz z nimi historyczne okolice miasta. Pod czujnym okiem pana Vydry parokroć zwiedziliśmy muzeum historii straży pożarnej, poznaliśmy miejscowość Bily Kostel, a także poznaliśmy tzw. Betlejki. Czyli wielkie dioramy, których centralnym punktem jest stajenka z narodzonym Chrystusem. Tym ,którzy tego nie widzieli polecam To są niezapomniane widoki gdyż te dioramy nie są dziełami statycznymi. Te dioramy żyją swym życiem, ludzie na nich poruszają się, wody w strumieniach płyną, a furmanki jeżdżą. W czasie wszystkich naszych chrastawskich spotkań pan Vydra był dobrym duchem tychże.
Cóż! Zmarłego nikt nie zastąpi, pan Vydra był historykiem, filologiem słowiańskim, językoznawcą, rzeźbiarzem i wielkim znawcą kultury serbołużyckiej.
Nam pozostał jedynie żal.

                                                                                                                                             [BZB-W.K.]

 


Słomiany Dziadek

Żegnamy dziś wyjątkowego człowieka. Mariana Lorka! Człowieka, którego dzieła mogły rozsławić Bogatynię na całą Polskę. Wystarczyła by do tego odrobina dobrej woli decydentów. Cóż! Dziś to już przeszłość. To co tworzył Marian Lorek odchodzi powoli w zapomnienie. Może dzieci będą pamiętać o czym uczył „dziadek słomka”. Bogatynianie pewnie dość szybko zapomną o wyjątkowym człowieku, który swój czas w całości poświęcał tworzeniu dzieł wyjątkowych. Ktoś może powiedzieć, że ta chwila nie jest porą na takie wynurzenia. Pewnie to prawda. Teraz jest czas zadumy, żalu i… łez żegnających Mariana, ale… Właśnie to ALE. Dla nas powinna to być również chwilą zadumy nad znikomością życia, nad przemijającym czasem i pamięcią o tym co robił dla miasta, gminy a więc dla nas Marian Lorek. Może jednak jest to także czas by pomyśleć co zrobić by tak wyjątkowi ludzie jak Marian wraz ze śmiercią nie odchodzili w zapomnienie, żeby pamięć o takich ludziach nie powracała jedynie raz w roku.

Jesteś teraz Marianie na niebieskich łąkach więc pewnie tam będziesz teraz tworzył swoje wyjątkowe obrazy.

My! Z Bractwa Ziemi Bogatyńskiej serdecznie ci dziękujemy, że byłeś z nami przez wiele, wiele lat.

CZEŚĆ TWOJEJ PAMIĘCI.

Marian Lorek – należał do grona czołowych artystów regionalnych naszej gminy, przez 38 lat swojej artystycznej działalności stworzył ponad 1600 prac ze słomy z polskich zbóż o bardzo różnorodnej tematyce. Wykonane prace wystawiał na aukcjach charytatywnych jak też obdarowywał nimi szkoły ,przedszkola, szpital bogatyński czy też ośrodek wychowawczy. Lokalna gazeta bogatyńska w 2003 roku wybrała go człowiekiem roku a 3 lata później Marian Lorek brał udział w Dolnośląskim Przeglądzie Twórczości Amatorskiej w Dzierżoniowie. Swoje prace e formie wystaw prezentował w Bogatyńskim Ośrodku Kultury, Bibliotece Publicznej w Bogatyni oraz Muzeum Historii przy Bractwie Ziemi Bogatyńskiej.

Wizyta w Groschönau 15.11.2019.

           Groschönau – to mała gmina kawałek za Zittau.  W gminie mieszka niecałe siedem tysięcy mieszkańców. Zostaliśmy zaproszeni na spotkanie „głównie” niemiecko-czeskie”, którego członkowie troszczą się o historię swoich miejscowości. Obie organizacje reprezentują swoje lokalne muzea.  Nie żadne pseudo izby regionalne, a muzea z prawdziwego zdarzenia. Jacyś lokalni bogatyńscy durnie mają  za złe, że nasza historia w dużej mierze zahacza o dokonania niemieckie. Tym głupcom przypomnę, że od zakończenia wojny do dziś trwa systematyczna walka z historią Bogatyni sprzed 1945 roku. Jeszcze kilka lat temu z tej historii zostało  jedenaście mostów i kominów świadczących o bogatyńskim przemyśle również w czasach PRLu. Niestety długo to nie trwało.  W niejasnych okolicznościach padła bogatyńska winiarnia czyli Bogatyńskie Piwnice Win Importowanych. Gdzieś tam daleko w Polsce zdecydowano, że ten zakład należy zlikwidować. Znalazł się nowy właściciel  który zlikwidował „winiarnię” odbyło się to w ten sposób, że któregoś dnia zjawiła się kolumna ciężarówek na  które załadowano cały specjalistyczny sprzęt stanowiący wyposażenie tejże winiarni. Kolumna po załadunku odjechała, a Bogatynia została ze zdewastowanymi i rozkradzionymi wnętrzami.  Usuwanie ruin trwało sporo lat.  Podobnie poradzono sobie ze sztandarowym przemysłem bogatyńskim. Postanowiono zlikwidować szeroko rozumianą bogatyńską bawełnę. Jakoś tak dziwnie się złożyło, że najpierw naszą bawełniankę wyposażono w najnowocześniejszy sprzęt tkalniczy, a krótko po tym bawełnianka zaczęła znikać. To znaczy głównie zniknęły nowiuśkie maszyny sprowadzone ponoć z jakiegoś bardzo odległego kraju. Ostatni fragment zniszczonej bawełnianki runął gdy jakiś „nowy” właściciel powyrywał żeliwne podpory hal na wszystkich piętrach zakładu i….. też znikł. Dlaczego o tym piszę? A no dla tego, że uczyć się należy od lepszych a nie od głupszych. W tymże Großschönau był w czasach NRD zakład produkujący do 1961 roku samochody ciężarowe, osławione aż do bólu zębów Robury. Dziś roburów już nie produkują, ale na kilku piętrach fabryki zajmując wielkie pomieszczenia stoją różnego rodzaju pieczołowicie odrestaurowane maszyny. Na innej sali stoją na specjalnych stelażach silniki samochodów budowanych przed laty w Großschönau.  Piętro wyżej jest wielki zbiór  rowerów pamietających czasy gdy rower był najnowszym wynalazkiem. Kolejna sala to wystawa motorów czy jak kto woli motocykli. Są niemieckie, czechosłowackie ale jest też kilka egzemplarzy węgierskich „Pannonii”. A wszystkie pieczołowicie odrestaurowane. Czego nie ma? Oczywiście ani jednego polskiego motocykla. Żadnego „junaka” „SHL-ki” czy „WFM” . Ale czemu się dziwić. Historia Bogatyni została przecież wymazana z pamięci i zniszczona polskimi rękami. A dziś możemy się „poszczycić” jedynie peerolowskim budownictwem.  Lidlem, Tesco i Biedronkami. Udowodniliśmy, że  w niczym nie jesteśmy lepsi od tych, którzy tuż po wojnie rozkradali całą Polskę.

Ot i to wszystko.

…a jednak nie wszystko.

Ktoś na czyjeś polecenie dopiero co skończył rozbierać pergolę na obrzeżu parku Preibischa. Obiekt jeszcze przedwojenny.
Kto zgarnął pieniądze za zdewastowanie ogrodowej budowli liczącej prawie sto lat?

[BZB]