A A A

Byliśmy w Krośnicach.

Byliśmy w Krośnicach. To osiem kilometrów od Milicza. Zaprosił nas pan Dariusz Stasiak, Sekretarz Gminy. Miejscowość jak z obrazka, schludna, czysta, zadbana. Urząd pracuje w odrestaurowanym pałacu. Tuż obok stoją ściany starego spichlerza bez dachu, a obok tablica informacyjna: Tu będzie czterogwiazdkowy hotel. Po krótkiej wizycie u Sekretarza Gminy wyruszamy na wycieczkę po miejscowości. Przewodnikiem jest pracownik urzędu. Ze sposobu opisywania jest nie tylko pracownikiem Urzędu, mieszkańcem Krośnic, ale także pasjonatem miejscowości. Oglądamy Centrum Edukacyjno-Turystyczne. Wielka rzecz. Obok potężny kompleks sportowy. A w nim także dwa korty tenisowe. W dali hala sportowa. Zupełnie jakby ulepszona kopia porajowskiej. Muzeum kamieni szlachetnych. Co to znaczy wykorzystać okazję. Twórca i opiekun muzeum stworzył je w pobliskim Miliczu. Ktoś bezmyślny wymówił mu lokal i pracę. Krośnice natychmiast wzięły klienta do siebie. Dostał pomieszczenia, jakiś etat i teraz do jego wystawy ciągną wycieczki także z Milicza. Komentarz? Zbyteczny. Za Pałacem-Urzędem, park. Kilometr dalej nowopowstający staw. I największe zaskoczenie. Tam będzie jeździła kolejka wąskotorowa. Tory na pierwszy odcinek już są. Także podkłady. No i najważniejsze. Na terenie gminnego zakładu oczyszczania stoi malutka lokomotywa spalinowa i dwa wagony turystyczne. Czekamy na zaproszenie z okazji otwarcia szlaku kolejowego.